środa, 30 maja 2012

Blogi które warto przeczytać ;*

Chciałam wam polecić dzisiaj kilka moich ulubionych blogów które czytam jednym tchem i ciągle mi mało ;P
Mam nadzieję że wam także się spodobają ;)


http://onedirectionblogstory.blogspot.com/ - Kate
http://anne-onedirection.blogspot.com/ - Anne
http://yoou-save-me.blogspot.com/ - naOmi
http://alltheloveforyoubaby.blogspot.com/ -  Lajla1_LoveForever_D
http://zuzus97.blogspot.com/ - Mrs. Su
http://zzuzka97.blogspot.com/ - Mrs. Su x2 ;p
http://girl-dream-1d.blogspot.com/ - Milena_x99
http://onedirectoin-hehe.blogspot.com/ - Anka_xD

Parę blogów które kocham za fabułę ;***

Mam nadzieję że lubicie komentować bo naprawdę warto i mówie to w imieniu wszystkich Autorek opowiadań: Komentarze to najwyższa forma podziękowania i wsparcia dla nas dzięki temu wiemy co jest dobrze a co źle. Więc pamiętajcie dla was to kilka kliknięć myszki i wstukanie paru liter a dla nas gigantyczna motywacja do pisania dalszych losów waszych ulubionych bohaterów ;**

Dziękuję za uwagę mam nadzieję że choć 1 opowiadanie wpadnie w wasz gust ;)

poniedziałek, 28 maja 2012

58 :"...Harry zero seksu przez najbliższy tydzień !..."

Weszłam do łazienki i zakluczyłam ją, po czym usiadłam w wannie i podciągnęłam kolana pod brodę. W mojej głowie trwała III wojna światowa. Północ (rozum ) i południe ( serce ) toczyli zacięty pojedynek i żaden nie chciał odpuścić. Południe mówiło - po co kretynko uciekłaś ?! - a północ - dobrze zrobiłaś przynajmniej nie będziesz cierpieć gdy pan Gwiazdor cię zostawi. Po moich oczach płynęły słone łzy, nie wiedziałam czy zrobiłam dobrze czy też źle uciekając, ja nawet nie wiem czy dobrze zrobiłam przyjeżdżając tu. Boję się że gdy oddam mu serce on je tak po prostu złamie i potraktuje jak zabawkę. przez głowę przelatywały mi tysiące myśli i wspomnień jedne z Niall'em a drugie zaś z David'em, Każda chwila z David'em była jak ze snu wszystko idealnie był kulturalny i taki cudowny ale zaraz po tym przypomniała mi się jego rozmowa z ojcem 


- nie tak się umawialiśmy ona zaszła w ciążę ! Zrywam umowę ! - wykrzyczał David z nadzieją że nie ma mnie w domu
- Dav musisz być z nią będę ci płacić coraz więcej no nie możesz jej teraz zostawić ! 
- właśnie że mogę a po drugie znalazłem kogoś lepszego na jej miejsce - w tym momencie weszła jakaś blondynka, talia osy, długie nogi i kilo gładzi szpachlowej na twarzy
- jak możesz być taki zrobiłeś jej dziecko płacę ci! 
- już nie to koniec
- Tak to koniec - wbiegłam do pokoju ze łzami w oczach 
- Beatko 
-nie Beatkuj mi tutaj ! - wybiegłam z pokoju wbiegłam do siebie zabrałam rzeczy trochę kasy i zniknęłam z ich życia 


Usłyszałam pukanie do drzwi. - nie będę się odzywać to pomyślą że mnie tu nie ma - pomyślałam i siedziałam cicho, starałam się ustabilizować oddech
- Beata? wiem że tam jesteś - usłyszałam dobrze znany mi głos ale ani drgnęłam choć każde jego słowo, dotyk czy zapach perfum doprowadzał mnie do stanu nieważkości - jeśli nie wyjdziesz sam wejdę - dalej siedziałam cicho, po chwili usłyszałam szmeranie czymś w zamku, szybkim ruchem zasłoniłam się plastikową zasłonką, usiadłam pod kranem z nadzieją że nie zauważy mnie tu. Myliłam się. Szybko odsłonił zasłonkę i uśmiechnął się do mnie tym niebiańskim uśmiechem 
- wyjdź - powiedział niskim tonem który przyprawiał mnie o dreszcze. Pomimo tego jak on na mnie działał kiwnęłam głową przecząco - to ja idę do ciebie - wszedł do wanny i usiadł naprzeciw mnie - zrobiłem coś nie tak? - znów kiwnęłam głową na "nie" - to wytłumacz mi dlaczego uciekłaś, mam nadzieję że to nie przez to że na śniadanie jadłem sałatkę z sosem czosnkowym ? - powiedział lekko przestraszony tym że mógł być to powód mojej ucieczki. Przetarłam twarz ręką rozmazując przy tym bardziej makijaż, nie przejmowałam się teraz swoim wyglądem 
- no bo wiesz ... - zaczęłam zachrypniętym głosem spoglądając na kolana które w tym momencie były najciekawszym obiektem obserwacji - ... pamiętasz jak opowiadałam ci o Dawidzie, no i nie chcę być znów porzucona i zraniona. A ty przecież możesz mieć każda i zapewne po miesiącu ci się znudzę i... - nie dane mi było dokończyć. Niall wpił się w moje usta z taką namiętnością jakiej nigdy nie spotkałam w całym moim życiu.
- proszę nie gadaj głupot - uśmiechnął się - nie chce każdej chcę ciebie i nie znudzisz mi się nigdy - spojrzał mi w oczy a gdy widział jak próbuję uniknąć jego wzroku złapał mnie za podbródek i spojrzał w nie tak jakby chciał zobaczyć w nich moją duszę - rozumiesz chcę ciebie - kąciki moich ust uniosły się ku górze a nasze usta znów się połączyły


~Oczami Amber~
- Operacja zostanie przeprowadzona w piątek - uśmiechnęłam się na słowa lekarza już za 3 dni mój syn będzie miał operację która może go uratować lub odebrać. Zayn ciągle mi mówi że nie mam myśleć o tej drugiej. Lekarz wyszedł a ja z Zayn'em zostałam sama w sali. Jawaad'a pielęgniarki zabrały na badania
- Jeszcze trochę a wrócimy z nim do domu - powiedział Zayn siadając obok mnie na łóżku przytulając mnie
- mam nadzieję - wtuliłam się w chłopaka. Już po kilku minutach zasnęliśmy wtuleni w siebie....

~Oczami Tiffany~
- Hazza daj im spać - próbowałam odciągnąć chłopaka od kurków z kranu niestety on jest silniejszy. Niall i Beata zasnęli w wannie,Beata pod kranem a Niall na jej brzuchu. Harry odkręcił kurek z zimną wodą i śpiący Niall i Beata zostali brutalnie obudzeni. Ale szczerze kto im kazał zasypiać w wannie? nie rozumie tego świata. Para szybko wstała po czym wciągnęła mojego chłopaka do wanny i zaczęli go " topić " pod kranem. Wyglądało to przekomicznie
- a ty z czego się śmiejesz ? - powiedział Hazza i uwolnił się od blondyna po czym wziął mnie na ręce i wrzucił do połowy już napełnionej już wanny. 
- Harry zero seksu przez najbliższy tydzień ! - wydarłam się na chłopaka. Ten szybko mnie wyciągnął z wanny i zaczął pośpiesznie suszyć ręcznikiem. Tak znałam jego słabe punkty a to był najczulszy. Nie wyżyty seksualnie Hazza to nieszczęśliwa hazzaconda która będzie mu doskwierać. Gdy chłopak się tak starał by najszybciej mnie wysuszyć mnie dopadła głupawka, co wykorzystali państwo Horan i uciekli z pomieszczenia. Harrego po chwili także dopadła głupawka lecz nie na tyle by nie mógł mnie zaciągnąć do swojej sypialni i wyżyć się na mnie seksualnie...

___________________________________________________

58 niestety jest jaki jest nie mam ostatnio weny choć przy rozmowach z Anne i Kate idzie mi łatwiej  ;***
Dziękuję wam ;***

__________________________________________________

Chciałam wszystkim bardzo a to bardzo bardzo podziękować ze 50 tys. wejść !! Gdy zakładałam tego bloga chciałam tylko dzielić się z innymi moimi wyobrażeniami i nie liczyłam na to że przyniesie to takie efekty! Dzięki temu blogowi poznałam 2 najważniejsze dla mnie osoby i wiele innych bardzo ciekawych osobowości z którymi mogę pogadać od serca. Byłam nawet kilka razy świadkiem założenia kilka naprawdę dobrych blogów. I powiem jedno dziękuję wam za tyle radości miłe komentarze i wsparcie na jakie zawsze mogę liczyć z waszej strony ;***

_________________________________________________

Z życia Directionerki - Jeśli chcielibyście abym kontynuowała te odsłonę bloga wystarczy tylko podać temat ;) Wiem że nie udało się z ubraniami ale niestety nie wiedziałam jak się za to zabrać i troszkę mnie to przerosło. Więc jeśli macie jakieś pomysły śmiało walcie do mnie ;)

________________________________________________

Ta sama zasada ;) 20 = NN ;**

KOCHAM WAS ;****

sobota, 26 maja 2012

57 : "...a w ogóle to co wygrałeś ?..."

Obudziłam się w sali szpitalnej, tym razem, ucieszył mnie ten widok. Zayn siedział obok mnie i gdy tylko otworzyłam oczy uśmiechnął się, na kanapie siedziała moja mama z Jawaad'em na rękach nie pozwalając wziąć go sobie komukolwiek. Reszty ani widu ani słychu więc zapewne siedzieli w domu. Tak przyjaciele nie żebym była na nich obrażona albo coś bo pewne mama ich wygoniła tylko smutno tu bez nich, głupich tekstów Louis'a, wiecznie obżerającego się Niall'a i ciągle uspokajającego ich Liam'a. Mam z nimi niezły cyrk za co ich strasznie kocham. Spojrzałam na Zayn'a, pomimo jego uśmiechu widziałam, że coś jest nie tak był jakiś smutny
- Zayn co jest ? - powiedziałam ściskając jego dłoń
- nie nic 
- Zayn ? widzę że coś jest nie tak - chłopak przełknął głośno ślinę 
- Anne , Harry ? 
- Oczywiście - mama wraz z bratem opuścili salę 
- Amber...
- tak?
- bo Jawaad ...
- co Jawaad ?- powiedziałam zdenerwowana chłopak wyraźnie był wyraźnie przygnębiony a wręcz zdołowany
- Jawaad ma chorobę serca i nie wiadomo czy przeżyje do końca tygodnia - oparł czoło o nasze dłonie - to przez to że zbyt wcześnie się urodził i potrzebna jest operacja i albo przeżyje operacje z niepewną przyszłością albo podczas niej umrze - chłopak rozpłakał się, poczułam jak w moim gardle rośnie gula która z sekundy na sekundę rośnie, z moim oczu płynęły łzy nie umiałam nic powiedzieć mój świat legnął w gruzach. Mój syn który już tyle przeszedł może nie przeżyć do następnego miesiąca, może umrzeć. Jeśli się nie uda nie zobaczę jak dorasta. Zayn wstał i przytulił mnie mocno a ja nie potrafiłam się ruszyć w środku krzyczałam cięłam się zabijałam w myślach. Jeśli tylko operacja się powiedzie on dorośnie i będzie żył
- Gdzie są papiery - powiedziałam bez uczucia
- lekarz przyniesie za godzinę - tym razem przytuliłam chłopaka a on jeszcze mocniej mnie uścisnął. Mama weszła do sali gdy już się uspokoiłam. Podeszła do łóżka i położyła mi na rękach małego Jawaad'a . Był taki słodki, cicho pochrapywał. Kocham go i pragnę by bóg dał mu szanse przeżyć swoje lata i umrzeć jako szczęśliwy dziadek otoczony wianuszkiem wnucząt. Pocałowałam maluszka w czoło i uśmiechnęłam się


~Oczami Beaty~
O 3 w nocy Anne kazała nam wracać do domu, chciałam zostać ale Niall wziął mnie na ręce i pomimo mojej niechęci zawiózł mnie do domu Harrego. Aktualnie tam nocowaliśmy wraz z Louisem i Eleanor, Liam i Danielle nocowali u Tiffany.W drodze do domu zasnęłam. 

Rano obudził mnie zapach kawy i tostów. Otworzyłam oczy a moim oczom ukazał się Niall w samych bokserkach. Ahh ten Niall z tego pośpiechu zapomniał piżamy i sypia w bokserkach
- Dzień dobry - uśmiechnął się pokazując swoje ząbki i aparat który był przytwierdzony do nich. 
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się do chłopaka i podpierając na łokciach zaczęłam wypatrywać za smakołykami których zapach przed chwilą czułam - zrobiłeś śniadanie ? 
- tak - uśmiechnął się i znów jego aparat ujrzał światło dzienne
- dziękuję - usiadłam i dałam mu całusa w policzek na co on zrobił się czerwony. Mimowolnie zachichotałam
- Wiesz Anne powiedziała ze dopiero jutro możemy odwiedzić Amber więc może dała byś się zaprosić na spacer?
- wiesz bardzo chętnie - odpowiedziałam po czym włożyłam do ust tosta. Gdy skończyłam śniadanie przeprosiłam blondynka i udałam się do łazienki...

- To jak idziemy? - chłopak spytał się mnie gdy wyszłam z łazienki już oporządzona wymyta i pachnąca czekoladą. Szliśmy ulicami Holmes Chapel w milczeniu. Z każdym metrem było coraz więcej zieleni a mniej zabudowań
- Niall gdzie idziemy? 
- zobaczysz - chłopak uśmiechnął, szliśmy przez park i w pewnym momencie niebieskooki usiadł a więc zrobiłam to samo - pięknie nie sądzisz ? 
- tak bardzo uśmiechnęłam się wciągając do płuc świeże powietrze 
- zrobie ci zdjęcie - powiedział wyciągając lustrzankę 
- nie ma mowy ! - wyrwałam mu ją 
- jak nie aparat to telefon - zaśmiał się i wyciągnął telefon z kieszeni. Nie powiem pojemne je ma! 
- nie - pisknęłam i wstałam z ławki. Zaczął we mnie mierzyć. Włączyłam lustrzankę i zaczęłam robić to samo idąc w tył. W pewnym momencie potknęłam się o sznurówkę i wywaliłam się na ziemie. Chłopak kucnął obok mnie i zaczął mi robić zdjęcia. przeturlałam się na brzuch i popchnęłam chłopaka na trawę teraz ja leżałam na brzuchu a ten wygodnie sobie usiadł po turecku. Rozmawialiśmy i co chwila po kryjomu robiliśmy sobie zdjęcia
- Niall widze że robisz mi zdjęcia 
- ty mi też 
- ale ja mam do tego odpowiedni sprzęt - wystawiłam mu język na co on włączył aparat w telefonie a ja lustrzankę i zrobiliśmy ostatnie zdjęcie niestety ostatnie zdjęcie należało do Niall'a ponieważ aparat mi się rozładował
- Ha wygrałem ! 
- tsa wygrałeś ? a w ogóle to co wygrałeś ? - usiadłam naprzeciw niego także po turecku 
- może ty mi powiesz ? - poruszył brwiami 
- a czego oczekujesz? - jego twarz zaczęła się niebezpiecznie zbliżać do mojej
- hmmm nie wiem - uśmiechnął się. Ja mimowolnie zachichotałam pod nosem spoglądając na rozładowany aparat. Chłopak uniósł delikatnie mój podbródek i pocałował mnie delikatnie. Oderwałam się szybko i bez słów wstałam i wróciłam do domu Styles...
_______________________________________________


Wiem 57 jest strasznie denny i wg ;////


Nie podoba mi się ale tak widzę dalszy przebieg sytuacji bo w końcu życie bez niespodzianek i trudności było by NUDNE 


_______________________________________________


Mam do was takie pytanie:


Jeśli ktokolwiek z was wie jak to jest z zieloną kartą, mieszkaniem w Londynie przez 2 miesiące, pracowaniem tak i wg. wylotem Czy mógłby mi pomóc i udzielić kilku informacji ? 


Była bym wam bardzo wdzięczna, ponieważ jak wiecie wylatuje za rok tam z 2 przyjaciółkami i nie chciałabym czegokolwiek pominąć chce by był to przyjemny pobyt tam a nie z masą problemów i np. eksmisją na głowie. 
Jeśli coś wiecie piszcie do mnie na GG: 7036438 
lub e-mail : becik5@spoko.pl
________________________________________________
Osoby które informuje na TT wybaczcie że nie poinformowałam was o poprzednim rozdziale ale ani Chrome ani Mozilla nie daje mi normalnie korzystać z tego portalu i niestety nie mogę was jak na razie informować gdy tylko naprawię usterkę poinformuje was o tym
_______________________________________________


Ta sama zasada 20 = NN


Kocham was ;**

czwartek, 24 maja 2012

56 : "...GDZIE JEST KURWA ZAYN?! ..."

~Oczami Beaty~
Goście byli coraz bardziej pijani co oznaczało luźniejszy klimat i nie czułam się już jak na szpilkach. Ściągnęłam buty ponieważ obcasy straszliwie mi dokuczały. Tańczyłam już z chyba wszystkimi gośćmi płci męskiej. Od niektórych było naprawdę czuć sporą dawkę alkoholu ale najmilszy był dziadek Tiffany. Starszy pan około 80, ani trochę nie można było od niego czuć alkoholu, był bardzo kulturalny i w dodatku nie był tak jak inni i nie patrzył mi ciągle na biust czy nogi. Po tańcu grzecznie odprowadził mnie do miejsca gdzie siedziałam i ruszył do swojej żony. Obok mnie zaś wrócił Niall który przed chwilą skończył taniec z żoną owego starszego pana
- nie jest tak źle jak myślałaś - powiedział uśmiechając się do mnie
- nawet bardzo miło - odwzajemniłam uśmiech - przepraszam cię na chwilę - powiedziałam do chłopaka i udałam się do toalety w której ujrzałam coś dziwnego ...
~Oczami Tiffany~
Impreza była cudowna cała rodzina, przyjaciele. Nic dodać nic ująć. "Rodzice " bo teraz tak musiałam się zwracać do Paula i Mamy poszli na górę po walizki i inne duperele. Ja zaś jak to ja zagaiłam do Lou i poszliśmy jak to zwyczaj nakazuje przyczepić puszki po piwie do tylnego zderzaka. Zaczęliśmy chodzić po ogrodzie i zbieraliśmy puszki jakie tylko wpadły w ręce, potem po kuchni rundka i stwierdziliśmy iż mamy za mało puszek więc Lou pobiegł po Eleanor a ja po Harrego. Po ok 15 minutach mieliśmy 20 pustych puszek i kilka metrów mocnego sznurka. Poprzebijaliśmy puszki tak by zaczepić je o sznurek a potem po cichu udaliśmy się do garażu. Gdzie już tylko formalnością było dla nas przywiązanie dekoracji. Usłyszeliśmy jak drzwi z garażu się otwierają więc wskoczyliśmy za opony. Louis pokładał się ze śmiechu gdy auto ruszyło robiąc sporo hałasu, wyszliśmy z naszej kryjówki zdradzając kto wpadł na ten pomysł i pożegnaliśmy świeżo upieczonych małżonków. Wciąż śmiejąc się udaliśmy się do ogrodu gdzie znajdowała się reszta gości. Usiadłam z Lou przy stoliku i usłyszałam krzyk
- GDZIE JEST KURWA ZAYN?! 


~Oczami Amber~
Cudowna impreza niedługo ja też będę paradować w białej sukni i z obrączką na palcu. Kurwa 17 letnia żona jestem udana nie ma co. Kolejny wolny poświęcony Zayn'owi i kurwa jak na złość do toalety mi się zachciało no ty to masz Amber wyczucie. Przeprosiłam chłopaka i powoli udałam się do łazienki no chyba nie będę leciała żeby jebnąć glebę jeszcze nie mam myśli samobójczych. Udałam się więc w określone wcześniej miejsce. Usiadłam na "tronie" i poczułam gigantyczny ból w podbrzuszu, zaczęłam głęboko oddychać. Przecież ja nie rodzę to o miesiąc za wcześnie kurwa no nie mogę. Zaczęłam sobie wmawiać lecz nie przynosiło to żadnych skutków. Chciałam wstać ale zakręciło mi się w głowie i na moje szczęście do łazienki bez pukania weszła Beata. Boże dziękuje ci za jej wyczucie czasu
- Emmm ty rodzisz? - powiedziała wystraszona 
- no jak widać - powiedziałam starając się nie wydrzeć na nią - zawołasz zayn'a? 
- jasne - dziewczyna wybiegła ość długo jej nie było do łazienki wbił Harry 
- a ty co ? - powiedział robiąc z siebie jak zwykle debila 
- gówno - powiedziałam jeszcze spokojna lecz ból się nasilał - GDZIE JEST KURWA ZAYN?! - krzyknęłam tym razem a chwile później wpadł owy yeti z telefonem w ręku 
- już jadą - złapał mnie pod rękę tak samo jak Harry i ruszyliśmy na dół o karetki która przyjechała
- będzie pani musiała tutaj rodzić 
- słucham?! - powiedziałam wkurzona już
- widać już główkę - powiedział zestresowany sytuacją. Taaak przysłali kurwa młodzika jebanego co sobie rady dać nie potrafi
- Amber kurwa nie narzekaj - krzyknęła na mnie Tiffany. Lekarz kazał położyć się na  tym łóżku przenośnym co mają w karetce ( no nie wiem jak to się nazywa). A więc tak zrobiłam, Zayn złapał mnie za rękę , lekarz kazał przeć
- Bardzo boli? - spytał się z "troską" Harry 
- a weź kurwa przeciśnij arbuz przez dziurkę od klucza matole - wydarłam się wyciskając z siebie siódme poty
- Harry dał byś spokój siostrze - powiedziała moja mama 
- dzięki aaaaa!!!! - ostatnie parcie i nie było już we mnie tego " arbuza". Nie słyszałam płaczu
- ejj co jest czemu nie płacze?! - zaczęłam się stresować ale po chwili było słychać głośno krzyk dziecka - o ja pierdole - odetchnęłam z ulgą 
- Amber wyrażaj się - skarciła mnie mama 
- mamooooo - matka już nie zwracała uwagi na moje słownictwo
- dałaś radę - powiedział Zayn całując mnie w czoło 
- mają państwo syna 
- Jawaad - powiedzieliśmy prawie jednocześnie z Zayn'em po czym zaśmialiśmy się . lekarz owinął dziecko w prześcieradło które dała mu Tiffany a następnie podał mi syna
- wykapany ojciec - stwierdziłam 
- nie matka - sprzeczał się ze mną Zayn na co zamknęłam mu usta pocałunkiem
- dalibyście mi wnusia potrzymać - matka nie wytrzymała i odebrała mi dziecko z rąk
- proszę wybaczyć ale musimy teraz jechać z państwem do szpitala. powiedział lekarz i ruszyłam wraz z synem i narzeczonym do karetki...
_____________________________________________________

Wybaczcie że dodaje tak późno następny rozdział ale nie miałam zbytnio czasu i veny

podoba wam się? 

mówie że to początek przygód małego Jawaada Malika

_____________________________________________________

A więc obwieszczam żałobę po wolności Zayn'a Malik'a. Znalazł sobie dziewczynę a ja niestety nie popieram jego wyboru. Nie mam nic do Perrie Edwards ale no patrząc na nią mam przed oczami lalki barbie z plastikowymi twarzami i kilo gładzi szpachlowej na twarzy . Tak wolała bym już Genevę Lane ale no niestety to jego wybór. Może okaże się piękna od środka o ile klej do tapet jej nie wdarł się aż tam. Zdjęcia niestety nie dodam ponieważ rani to moje oczy jak i serce. 

powiem tyle :

" I'm broken ! do you hear me?!"

_____________________________________________________

Zasada 20 kom = NN przeszła ;****

A więc od tego rozdziału mamy otóż tę zasadę. 

_____________________________________________________

407 Dni do wylotu ;**

Kate;*** Anne ;***

poniedziałek, 21 maja 2012

55 ( cz.2 ) : "...A mówiłem że łyżki to ZŁO..."

Do ogrodu, wjechał gigantyczny Tort , pchany przez szefa kuchni, który przygotował wszystkie posiłki na dzisiejszą uroczystość. Gwar panujący w ogrodzie nagle ucichł gdy para młoda kroiła tort, oczywiście fotograf robił wszystkim i wszystkiemu zdjęcia. Dostałam z żarłokiem po kawałku tortu i usiedliśmy ( nie wiem czy było to celowe czy nie ) trochę dalej od Mamy Niall'a. Blondyn jak zwykle kulturalnie odsunął mi krzesło bym mogła usiąść a potem sam usiadł na krześle obok, ciągle wpatrywałam sie w uśmiechającą do siebie się parę młodą, powstrzymując się od płaczu, poczułam czyjąś ciepłą dłoń na ramieniu
- wszystko dobrze ?
- tak - rzuciłam szybko z nadzieją że skończy on ten temat
- Beata nie zadręczaj się, zobaczysz los jeszcze da ci kogoś kto pokocha cię równie mocno co Paul Kim lub jeszcze bardziej
- Tylko czemu muszę tak długo czekać- obróciłam się do blondyna, jego twarz była bliżej niż się spodziewałam . Nastała niezręczna cisza, lecz przerwał to Harry uderzając o kieliszek łyżeczką, zaczynał stukać coraz mocniej ponieważ gwar na sali nie ustawał, raz po razie aż w końcu o raz za mocno i kieliszek roztrzaskał się na małe kawałeczki
- A mówiłem że łyżki to ZŁO - usłyszałam komentarz Liam'a i kilka śmiechów na sali. Tiffany szybko złapała go i pobiegli razem do łazienki a za nimi pani.. tfu! Anne. Kazała tak do siebie mówić to nie wypada nawet w myślach się jej sprzeciwiać
- No jak widzicie nasz Harry to niezdara więc ja muszę wznieść pierwszy toast. A więc za Paula i Kimberly, by  układało im się w małżeństwie i by nic ich nie rozdzieliło - po wypowiedzianych słowach Zayn wniósł kieliszek i wypił jego zawartość tak jak wszyscy prócz mnie i Amber na tej sali. My zamian szampana  miałyśmy sok marchewkowy tak wiem już czyja to sprawka. Wypiłyśmy równo z wszystkimi zawartość szklanki i uśmiechnęłyśmy się do siebie
- Teraz zatańczy para młoda - usłyszałam głos gościa z zespołu który zapodał jakiegoś wolnego śpiewając lub jak to można również nazwać piejąc do mikrofonu. Po pewnym czasie do pary młodej zaczęli dołączać
- Czy mogę prosić o taniec?
- oczywiście - uśmiechnęłam się i łapiąc Nialla za rękę udaliśmy się na parkiet. Oczywiście jak przystało na wolnego Niall położył ręce na moich biodrach a ja oplotłam jego szyję rękoma i położyłam głowę na jego klatce piersiowej. Czułam taką błogość, jego perfumy i obecność jego osoby po prostu mogłabym tak bez końca...


~Oczami Tiffany~
- Harry jesteś zdolny - powiedziałam do chłopaka wyciągając mu pęsetą z ręki odłamki szkła 
- i cały twó ... AŁA ! 
- no to już był ostatni kawałek - uśmiechnęłam się i spojrzałam na zielonookiego. Dziś jego twarz nabrała kolorów, tryskał wręcz szczęściem i to tylko dzięki mnie chodził taki załamany i przybity oczywiście miał w tym także trochę swojej winy ale ja byłam trochę za surowa dla niego
- Tiff wiesz jeszcze tu 
- gdzie ? - zaczęłam oglądać jego rękę, ale on przysunął ją do twarzy i palcem wskazującym pokazał na swoje usta 
- tutaj - uśmiechnął się przybliżając twarz do mojej 
- wariat - odwzajemniłam uśmiech i pocałowałam go delikatnie w usta 
- tylko twój - nic nie odpowiedziałam tylko zachichotałam pod nosem i wstałam z zimnej wanny na której siedzieliśmy, lecz nie było mi dane iść do gości Harry złapał mnie w pasie i pociągnął do siebie czego efektem wpadliśmy do wanny na szczęście pustej
- No i patrz co narobiłeś - spojrzałam na chłopaka który leżał pode mną 
- sądzę że stworzyłem kolejną wspaniałą chwilę - uśmiechnął się i usiadł po turecku w wannie na co ja usiadłam tak samo naprzeciw niego
- bardzo wspaniałą - uśmiechnęłam się i zbliżyłam się do niego by znów złożyć na ustach loczka pocałunek...

~Oczami Amber~
Siedzieliśmy wtuleni w siebie przy stole, większość gości tańczyła a my napawaliśmy się swoją obecnością
- mówiłem ci już jak bardzo cię kocham 
- hmmm - udawałam że myślę - nie nie mówiłeś - powiedziałam z udawanym grymasem na twarzy
- no to muszę ci powiedzieć że kocham cię bardzo bardzo bardzo bardzo mocno - całował mnie w usta a przy słowach " bardzo " na sekundę przerywał 
- ja też cię bardzo bardzo bardzo bardzo ko... - powtórzyłam sytuację tylko nie było mi dane skończyć słowa " Kocham " ponieważ usłyszałam głośne chrząknięcie mojej mamy 
- może byście się powstrzymali przy gościach? - powiedziała z rękoma ułożonymi na biodrach 
- ojj mamoooo - powiedziałam to z dziecięcym akcentem a ona jedynie westchnęła i ruszyła do Tom'a
- masz super teściową - zaśmiałam się
- a ty matkę - zaśmiałam się i wstałam 
- to proponuję wspólny taniec - wyciągnęłam chłopaka na środek, piosenka była w sam raz na przytulańca tzw : "wolny". Zarzuciłam mu ręce na szyję a chłopak objął mnie w biodrach i zaczęliśmy się kołysać w rytm piosenki...
_____________________________________________________________

I tak oto zakończyłam 55 rozdział podoba się? 

To nie koniec ślubu mamy Tiffany ;)

Będzie jeszcze ciekawiej i bardziej zaskakująco ;)

____________________________________________________________

Ostatnio nasz biedny Niall ma jakiś napad wrednych fanek i anty fanek wcześniej te niby Directionerki które wyprosiły go ze zdjęcia a wczoraj nasz Niall został nazwany na lotnisku że jest beznadziejny. Nie rozumie tych osób to tylko człowiek i niestety nasz blondasek nie wytrzymał i się popłakał ! Boże jak tak go nie lubią to po co w ogóle się do niego odzywają to jest totalna beznadzieja takie dziewczyny ! Boże proste nie lubię nie odzywam się omijam szerokim łukiem a nie wyzywam i sprawiam przykrość to naprawdę było żałosne ze strony tej dziewczyny 

____________________________________________________________

Nowa zasada ! 
Ponieważ zauważyłam że gdy była zasada 15 = NN, komentarze przekraczały liczbę 20 więc może tak na próbę zrobię 20 komentarzy dla nowego rozdziału 

co wy na to ? 

Jeśli nie wypali ta zasada wrócę do 15 ;)

piątek, 18 maja 2012

55 ( cz. 1 ) : " ...Ja tu przychodzę żeby cię błagać o wybaczenie a otrzymuje kopniaki... "

Te 5 dni zleciało bardzo szybko, w domach Holmes i Styles była bardzo miła i luźna atmosfera lecz gdy nadszedł 28 luty wszyscy byli zabiegani coś poprawiali lecz o godzinie 9:56 było cicho niczym makiem zasiał wszyscy mieszkańcy byli już w kościele z pozostałymi gośćmi. O godzinie 10 w drzwiach kościoła stanęła pani Holmes z gigantycznym uśmiechem na twarzy a w tle było słychać organy kościelne cicho przygrywając "marsz mendelsona" , przed panną młodą szły Pheobe i Daisy prześlicznie się uśmiechając i sypiąc płatki róż na ziemie. Po krótkim czasie gdy pani Kimberly doszła do ołtarza zaczęła się msza. Siedziałam trzymając Zayn'a za rękę i całą uroczystość uśmiechając się. 
- Kocham cię - szepnął do mnie gdy para składała sobie przysięgę 
- ja ciebie też - cmoknęłam Zayn'a w usta dość szybko by mama która była świadkiem lub mamy któregoś z chłopców które były druhnami nie zauważyły. Gdy cała ceremonia się zakończyła a para małżonków wyszła z kościoła zostali oni obsypani ryżem a następnie dalsza część przyjęcia przeniosła się do domu Tiffany. Ja z Zayn'em i Tiffany dotarliśmy pierwsi do domu więc musieliśmy sprawdzić czy katering który był naszykowany nie uległ zniszczeniu przez niewiadome siły. Wszystko było na miejscu, kelnerzy czekali na gości a my siedzieliśmy na razie w pokoju Tiffany a dokładniej ja i Zayn bo Tiffany gdzieś zniknęła.
~Oczami Tiffany~
Wróciliśmy do domu, byliśmy pierwsi więc mogliśmy sobie pozwolić na małą przerwę i kilka minut leniuchowania. Pobiegłam szybko do łazienki, załatwiłam to co miałam załatwić i ruszyłam do pokoju, w połowie drogi ktoś mnie złapał i zaciągnął do sypialnie gościnnej - Kurwa ludzie ratunku gwałciciel porywają mnie w dzień ślubu własnej matki! - wydzierałam się w myślach ponieważ oprawca zakrył mi usta. W pokoju było ciemno jak w d*** u murzyna. Nie myślałam długo tylko szarpałam się i chyba kopnęłam oprawcę w krocze, usłyszałam pisk który był mi dość znany wymacałam na ścianie przełącznik i włączyłam światło a moim oczom ukazał się przezabawny ( jak dla mnie widok ) a dokładniej Hazza który trzymając się za krocze zwijał się na podłodze 
- Harry - starałam się nie śmiać - ja przepraszam nie chciałam - kucnęłam przy chłopaku starając się go jakoś przeprosić 
- Ja tu przychodzę żeby cię błagać o wybaczenie a otrzymuje kopniaki w moją hazzacondę - niemał wypiszczał te słowa próbując rozbawić mnie
- Harry przepraszam - uśmiechnęłam się do niego starając się jakoś wynagrodzić mu ból tymi przeprosinami
- może usiądziemy ? - chłopak wstał z ziemi i usiadł na łóżku, był cały czerwony i wciąż trzymał się za krocze 
- dobrze - usiadłam obok niego, dopiero teraz dotarło do mnie co zrobiłam, lokaty przez 2 tygodnie starał się mnie przeprosić wynagrodzić mi krzywdę którą wyrządził a ja nie dość że go olewałam i odrzucałam przeprosiny to jeszcze teraz znokautowałam go z kolanka 
- Tiffany ja przepraszam ja nie chciałem wtedy na tych urodzinach cię zdradzić naprawdę - eraz to ja powinnam postawić krok, chciałam poczekać do końca jego przemówienia ale nie wytrzymałam i przerwałam mu w połowie zdania całując go delikatnie w usta ...


~Oczami Beaty~
- Chłopaki gdzie są Tiff, Amber i Zayn ? - zapytałam chłopców wchodząc do domu 
- Ja się dołączam do pytania i dodaję gdzie Hazza? - powiedział Liam
- Zamber pewnie gdzieś się migdali a Hazza i Tiff ... hmm... pewnie zniknęli by się gdzieś pogodzić - powiedział Louis szczerząc się 
- gratuluje detektywie zaśmiał się Niall - kurde mogli by już wszyscy przyjechać głodny jestem - wciąż narzekał farbowany 
- ojjj Niall chodź idziemy się przejść po ogrodzie - chłopak przytaknął i ruszyliśmy do ogrodu gdzie stały bardzo długie stoły zastawione elegancko. Udaliśmy sie do dalszej części ogrodu gdzie nie było już stołów a był hamak na którym usiadłam a tuż obok mnie Niall 
- Dziękuje - powiedziałam po dłuższej chwili 
- Nie ma za co - uśmiechnął się promiennie badając każdy milimetr mojej twarzy 
- ale jest za co Niall, pomogłeś mi wspierasz mnie i w dodatku zaprosiłeś mnie na ślub swojego managera - przytuliłam go
- to czysta przyjemność - zaśmiałam się 
- Niall
- no co ?
-pstro - uśmiechnęłam się i ruszyłam do gości których przybywało, na samym końcu przyjechała para młoda i przyjmowali życzenia oraz prezenty. Oczywiście na pierwszym miejscu byli chłopcy, potem mi i dziewczynom udało się wbić a potem to już reszta Family...
__________________________________________________________________________


No i mamy 1 część 55 rozdziału 
Podoba się wam taki obrót akcji ?
Mam nadzieję że tak 


__________________________________________________________________________


Ta sama zasada 15 kom = NN


__________________________________________________________________________


Rozdział Dedykuję pani Horan ( Kasi ) i pani Styles ( Ani pomimo tego iż chciała by być panią Horan  ) 


Kocham was ;***

czwartek, 17 maja 2012

54 : " ... Zayn nie rób z siebie baby proszę ... "

~Oczami Lou~
Niall przekonał mnie żebym powiedział wraz z Eleanor że jesteśmy razem naturalnie i bez nerwów w końcu jesteśmy przyjaciółmi. Usłyszałem jak drzwi z domu się otwierają a w ich progu stoi Amber i Eleanor. Szybko wstałem i biorąc Eleanor na ręce pognałem z nią na górę
- Przepraszam przepraszam przepraszam - powiedziałem wchodząc z nią do pokoju
- za co ? - dziewczyna patrzała na mnie jakbym właśnie zgodził się na kastrację
- za to że tak bardzo nie chciałem powiedzieć o nas chłopakom
- Lou rozumiem cię jest dla ciebie za wcześnie
- Els ale ja... - nie zdążyłem dokończyć bo z drzwi było słychać głośne  " LOU I ELEANOR SĄ RAZEM!" w wykonaniu Zayn'a
- Louis dupcio ty moja! - wskoczył na łóżko i zaczął mnie przytulać a następnie zaczął tulić Eleanor -Els pani dupcia ! - Wszyscy zaczęli się zbierać i wskakiwać na łóżko prócz Niall'a i Amber którzy stali w drzwiach i nagrywali tych skaczących po nas 2 wariatów. 
- Ej ludzie proszę o spokój ! - zaczął krzyczeć Niall, wszyscy się uspokoili i patrzeli na niego - ja także chciałbym coś obwieścić
- Tylko nie gadaj że jesteś w ciąży - wygłupiał się Daddy
- Nie przygłupie ! Poznałem dziewczynę ! Liam tak o tę dziewczynę chodzi i zabieram ją na ślub Paula - wszyscy prócz Louis'a mieli kopary opuszczone poniżej pasa i wlepiali we mnie gały - no co?!
- ty i dziewczyna? - Zayn niedowierzał
- tak ja i dziewczyna i weź skończ bo ci w łeb przywale i ci oklapną
- tylko nie włosy - zaczął się poprawiać
- Zayn nie rób z siebie baby proszę - odezwała się Amber na co wszyscy odpowiedzieli śmiechem a pach Malik fochem, nie obyło si.ę oczywiście bez przepraszania przytulania i całowania 
- Dobra chłopcy co to za dziewczyna Niall - zaczął Zayn odrywając wzrok od Amber
- Poznacie ją jutro jedzie z nami w końcu w jednym aucie się nie zmieścimy a tak będzie luz więc sami wiecie 
- Niall jedzie z nami - krzyknęła Amber po czym dodała - i nikt się z ciężarną nie kłóci
- no Amber - strzeliłem udawanym fochem 
~Oczami Beaty~
Ostatnie poprawki wszystko mam, uśmiechnęłam się do siebie w duchu i złapałam walizkę w której miałam ubrania na ślub jak i te po nim na chociażby spacer po Holmes Chapel.
- Słońce już przyjechali - zawołała pani Rose, muszę przyznać że pomimo swojego wieku kobieta ma donośny głos 
- już schodzę - krzyknęłam łapiąc walizkę i torbę po czym zbiegłam szybko po schodach na dół.  Przytuliłam i pożegnałam starszą kobietę i podeszłam do Niall'a który stał przy aucie i czekał z rękami zaplecionymi na klatce piersiowej. 
- Hej - jego twarz rozpromieniła na mój widok, moja zaś przybrała barwę dojrzałego buraka
- Hej - uśmiechnęłam się cmoknęłam go w policzek a on pokazał mi swoje ząbki na których był widoczny aparat na żeby. Złapał moją walizkę i ruszył z nią do bagażnika - Niall ja mogłam sama
- ty nie możesz dźwigać
- Niall to dopiero 1 miesiąc 
- ale i tak nie możesz - mimowolnie się uśmiechnęłam - wsiadaj do auta - powiedział po czym zatrzasnął bagażnik i poprowadził mnie do wejścia i otworzył przede mną drzwi jakoś nie miałam śmiałości wejść sama
- Poznaj to jest Anne Cox mama Amber, która siedzi przed nami a obok niej siedzi nie kto inny jak jej narzeczony 
- miło poznać - uścisnęłam dłonie w/w w sposób na jaki pozwalała mi przestrzeń samochodu - Jestem Beata 
- jesteś z Wielkiej Brytanii ? - spytała Amber 
- nie z polski ... - auto ruszyło i całą kilku godzinną podróż spędziliśmy na poznawaniu siebie nawzajem, poznałam historię Amber i Zayn'a później Anne ( bo tak kazała na siebie mówić ) opowiedziała trochę opowiedziała o reszcie rodziny, dowiedziałam się także trochę o ślubie na który jadę...
~Oczami Tiffany~
 Dzień w dzień to samo plastiki, ucieczka ze szkoły co jakiś czas czekał pod nią Hazza i przesiadywanie w domu na strychu, teraz tylko tam miałam spokój od cywilizacji i problemów. Dziś przyjeżdżają moi wariaci i wszystkie wariatki. Cieszę się jak 5 letnie dziecko które dostało cukierka, wreszcie przyjaciele ktoś do kogo mam się odezwać co prawda był David i moja Mama ale to nie wystarczało a Mama częściej siedziała z Paulem albo przymierzała swój biały kostium. Słyszałam jakiś ruch na ulicy jakieś piski - tak przyjechali pomyślałam - szybko ruszyłam tyłek ze strychu i pobiegłam na dół. Moim oczom ukazały się dwa samochody obtoczone fankami nie zabrakło również szkolnych plastików
- Ludzie kurwa dajcie im zaczerpnąć powietrza - krzyknęłam co spowodowało że oczy fanek itp. były zwrócone ku mnie - no co się gapicie przyjechali odpocząć a tu nawet powietrze im kradną - wkurwiłam się lecz z tłumu fanek było słychać dobrze znajomy mi głos 
- TIFFANY! - krzyknęła Amber, ja odruchem ruszyłem w jej kierunku i ściskałam na tyle mocno na ile mogłam nie czyniąc krzywdy dziecku - boże jak ja się stęskniłam - przekrzykiwałyśmy jedna drugą niezrozumiałymi słowami tuląc się niemiłosiernie mocno 
- może nas też przywitasz ? - usłyszałam głos Lou 
- ojjj chodźcie tu - zaczęłam wszystkich tulić lecz gdy natrafiłam na nieznajoma mi osobę byłam trochę zmieszana 
- To jest Beata - przedstawił mi Niall 
- Jestem Tiffany miło mi - podałam dziewczynie rękę i całą paczka weszliśmy do domu...

~Oczami Amber~
- Tiff ? -zagaiłam do przyjaciółki
- tak ?
- no wiesz czy możemy ja i Zayn ... 
- taaa idźcie ja się jutro tobą nacieszę - puściła mi oczko a ja złapałam Mulata za rękę i wyszłam z domu przyjaciółki. Skierowaliśmy się w stronę jeziorka, następnie miałam plan by iść do domu i pogadać z Hazzą ale teraz Zayn potrzebuje mojej uwagi. 
- Skarbie gdzie idziemy? - zapytał rozglądając się
- zaraz zobaczysz - powiedziałam uśmiechając się do niego. po około 5 minutach znaleźliśmy się nad przepięknym jeziorem, całe dzieciństwo tu przeżyłam. Obraz rozmazał mi się na myśl o tym co tu przeżyłam, pierwszy raz spotkałam tu Tiffany, pierwszy piknik, namioty, ucieczka z domu która zakończyła się w tym miejscu, pierwsza miłość, pocałunek, rozstanie
- Jak tu pięknie - zachwycał się Zayn tak wiem, usiadłam na trawie i wciągnęłam głęboko powietrze. Zayn usiadł obok mnie i nie napawał się tym miejscem tak jak ja, ciągle patrzył na mnie i się uśmiechał 
- no nie patrz tak - zaśmiałam się
- ale jesteś taka idealna że inaczej się nie da - moja twarz przybrała kolor dojrzałego buraka
- weźcie przestańcie - usłyszałam znajomy mi głos a z pobliskiego drzewa zeskoczył Harry
- Harry co ty tu robisz? 
-a jak myślisz ? Użalam się nad sobą - usiadł obok mnie a ja odruchowo go przytuliłam. Gdy się ode mnie odsunął zauważyłam że płakał miał czerwone oczy tak samo nos 
- Harry co się stało
- no bo kurwa popełniłem błąd staram się jak nigdy a Tiff mi nie wierzy już nie wiem co robić. Kurwa kocham ją i nie wiem już co robić - zasmucił się 
- Harry już spokojnie pogadam z nią 
-naprawdę w jego oczach było widać nadzieję 
- tak porozmawiam ale doprowadź się do stanu użytku - brat zerwał się na równe nogi i pobiegł założę się że do domu
- no to jak wracamy? - spojrzał na mnie wyraźnie zawiedziony Zayn
- Chyba sobie żartujesz ! powiedziałam porozmawiam ale nie że teraz - uśmiechnęłam się i położyłam na co Zayn nachylił się nade mną i musnął moje usta, uśmiechnęłam się a już po chwili jego język rozchylał moje wargi by móc wraz z moim namiętny taniec...


____________________________________________________________________


Podoba się ? 
Trochę męczę was ostatnio Niall'em i Lou ale same tego chciałyście ;P Jakby nie patrzeć narzekałyście że mało o Niall'u więc postanowiłam też trochę o reszcie chłopców dodać 


Nie jesteście źli ? 
____________________________________________________________________


Na razie nie widziałam żadnych propozycji co do " z życia Directionerki " dalej czekam wiecie ja mam czas ;) 
____________________________________________________________________


TA SAMA ZASADA 15 KOM = NN ;***

środa, 16 maja 2012

53 : "...Eleanor Jane Calder ty nie umiesz kłamać..."


- A może ta ? - pokazywałam Els chyba 20 sukienkę z rzędu. Dziewczyna siedziała już porządnie znudzona a ja przebierałam w dziale dla ciężarnych. Taaaak żebyście widzieli te miny tych kobiet gdy 17 latka weszła z brzuchem do sklepu to było bezcenne, każda zdziwiona a zarazem oburzona jedynie ekspedientka była tak miła że na początku pokazała nam gdzie możemy znaleźć najciekawsze propozycje następnie stwierdziłyśmy że dalej same damy radę i tak oto tym sposobem siedzimy tu 2 godzinę a ja ciągle się przebieram co daje mi niesamowitą radość. Po długich zmaganiach w końcu zdecydowałam się na cudowną czarną sukienkę . Gdybym wcześniej ją widziała nie było by tyle zachodu z szukaniem ale dobra mniejsza z tym została jeszcze sprawa butów, długo chodziłam za odpowiednimi i ostatecznie z powodu ciąży zrezygnowałam ze szpilek na rzecz przepięknych koturn. Eleanor radziła żebym wzięła niższe buty ale te nie są takie wysokie pod stopą. Gdy już wychodziłyśmy  z galerii handlowej zauważyłam na twarzy przyjaciółki smutek
- Els coś się stało ? - zwróciłam się do przyjaciółki. Ciągle szła smutna i myślami nie obecna
- nie nic - starała się zaprzeczyć ale Els to Els niestety ale nie umie kłamać 
- Eleanor Jane Calder ty nie umiesz kłamać i widać na pierwszy rzut oka że coś jest nie tak - powiedziałam do przyjaciółki złapałam ją za rękę i pociągnęłam do najbliższej ławki - no mów - pośpieszyłam przyjaciółkę ponieważ ona nie śpieszyła się do wyjaśnienia jej stanu
- No wiesz Amber że jestem  z Lou i tylko ty o tym wiesz. Jedziecie jutro do Holmes Chapel a ja zostanę tu bo z Lou kryjemy ten związek. To mnie wykańcza ja chce się już normalnie z nim spotykać bez tego całego chowania się, chce normalnie chodzić z nim po ulicach za rękę bez tej całej konspiracji lub po prostu usiąść w salonie na kolanach Lou w towarzystwie przyjaciół  Kocham go jak nikogo innego na tym świecie - przytuliłam ją a ona zaczęła szlochać w mój rękaw i szczerze nie przejmowałam się
- Eleanor jest jeden sposób by to naprawić musisz mu po prostu powiedzieć co ci na sercu leży powiedzieć że nie chcesz się już chować i że masz dość
- Amber ale już nie raz mówiłam to nie działa 
- zobaczysz ja już z nim porozmawiam - powiedziałam stanowczo uśmiechając się do przyjaciółki a w głowie układałam sobie plan działania...


~Oczami Lou~
Muszę im się przyznać, Eleanor ciągle mnie prosi żebyśmy się ujawnili jeśli dłużej to pociągnę zniszczę to na czym najbardziej mi zależy stracę ukochaną mi osobę. Chodziłem w tę i we wte po swoim pokoju próbując wszystko sobie ułożyć i wreszcie być może podjąć jakąś mądrą decyzję. -W końcu kocham ją i nawet jeśli chłopakom się to nie spodoba to niczego nie zmieni- uśmiechnąłem się w duchu i ruszyłem do kuchni zjeść coś bo czas niemiłosiernie ciągnął mi się bez Els. Wziąłem marchewkę i usiadłem przed telewizorem puściłem Disney Chanel - Fineasz i Ferb wiedzą kiedy najlepsze puścić - ucieszyłem się w duchu i z zainteresowaniem oglądałem bajkę ....

~Oczami Beaty~
Ten dzień był jednym z najlepszych znalazłam wreszcie kogoś kto mnie rozumie i komu mogę się wygadać a przy okazji nie zostanę zbesztana za swoją historię. Tak ludzie którym dotychczas odważyłam się zwierzyć zawsze mnie wyśmiewali jedynie Pani Rosemary mnie rozumiała. Miło starsza kobieta zastępowała mi tu matkę która przez całe moje życie wolała zajmować się pielęgnacją swoich paznokci bądź włosów niż własną córką, ojciec? Szkoda słów zapracowany pan biznesmen który płacił chłopakowi z moich marzeń za bycie ze mną. Nie rozumie byłam taka brzydka czy co że sam bez powodu nie mógł ze mną być. Jak sądzę żądza pieniędzy nim zawładnęła a ja stałam się ich ofiarą. Ofiarą pieniędzy i niekochającej mnie rodziny. Teraz gdy jestem sama czuje się szczęśliwa a po poznaniu Niall'a wreszcie czuję się potrzebna na świecie. Nareszcie moje myśli samobójcze odchodzą gdzieś w zapomnienie i nadchodzą szczęśliwsze wizje jak na przykład ja i moje przyszłe dziecko na placu zabaw. Wcześniejsze wizję były zawsze związane z moją Destiny. Zapewne chcielibyście dowiedzieć się kto to Destiny to moja przyjaciółka która pomagała mi ulżyć a dokładniej żyletka firmy "BIC" którą zakupiłam w Tesco. Nazwałam ją Destiny bo sądziłam iż śmierć to moje przeznaczenie, teraz już tak nie uważam teraz za moje przeznaczenie uważam wychowanie tej małej istotki pod moim sercem i zapewnienie jej miłości jakiej ja w życiu nie zaznałam. Nie chcę by moje dziecko przeżywało takie samo załamanie nerwowe jak ja i żyło z poczuciem odepchnięcia i bycia niepotrzebnym, odetnę je od tej toksycznej rodziny w której się wychowałam i może gdy się postaram znajdę jej kogoś kto będzie dla niej autorytetem, kto będzie kochającym ojcem i pokocha także mnie, tak naprawdę mnie pokocha bez oszustw i wywyższania dóbr materialnych nade mnie i moją córkę. Właśnie wróciłam ze spaceru i zakupów z Niall'em zaprosił mnie nawet na wesele swojego manager'a ahhhh boże dziękuję ci za takiego przyjaciela jeśli mogę tak go nazwać, a jeśli on mnie tylko zaprosił bo nie miał  kim iść i było mu mnie żal?
- Dzień dobry wróciłam - powiedziałam wchodząc do dużego holu 
- Witaj jak miło że wróciłaś czy pomogła byś mi dziś przy obiedzie? - zwróciła się do mnie starsza kobieta miło uśmiechając się, ja odłożyłam szybko nowo zakupioną sukienkę i buty, które pomimo sprzeciwów i fochów zakupił mi Niall, na szczęście udało mi się zakupić za własne pieniądze ( potajemnie ) kopertówkę. I pobiegłam do kuchni by pomóc jej przy obiedzie. Właśnie robiła ciasto na placki takie prawdziwe polskie. Pani Rosemary była z pochodzenia polką lecz z winy II wojny światowej przeniosła się do Wielkiej Brytanii i już tu pozostała. Z jej opowiadań mogłam napisać milion książek które zapewne stały by się w rekordowym czasie bestsellerami, kobieta potrafiła ciekawie opisywać każdą sytuację z wielkim zaangażowaniem dzięki czemu słuchacz zawsze chciał słuchać dalej. Była podobna do mnie miała takie same nawyki tak samo zamknięta w sobie jak ja i też niemiła historia. Niestety narzeczony pani Rosemary został złapany przez wojska niemieckie i został rozstrzelany bez powodu ponieważ ktoś wziął go za przemytnika a pani Rose ( nazywałam ją tak zdrobniale ), nie potrafiła już dłużej patrzeć na kraj w którym straciła swoją miłość i musiała zacząć wszystko od nowa tak ja jak i przyjechała tu do Wielkiej Brytanii gdy zaczęła od zera. A dom w którym mieszka otrzymała w spadku po kobiecie której pomagała. Historia bardzo zbliżona do mojej i taka wspaniała. Po raz setny opowiadała mi podczas gotowania o Panu Ludwiku którego kochała nad życie z pasją opisywała go, a ja jak za każdym razem nie umiałam oprzeć się słuchaniu. Z jej opisów pan Ludwik był ideałem z każdej strony, romantyczny, przystojny jak i kulturalny dobrze wychowany i odpowiedzialny za swoje czyny przekładał miłość nad dobra materialne zupełna przeciwność Dawida. 
- Już dosyć tych opowiadań skarbie opowiedz mi teraz kim był ten przystojny blondyn który cię odprowadził - mówiła stawiając talerz z plackami na nakrytym stole. 
- Anioł inaczej nie można go nazwać - uśmiechnęłam się mimowolnie - znikąd się zerwał, z chęcią pomocy, podzieliłam się z nim moją historią a on mnie wysłuchał i wciąż chciał pomóc, on także opowiedział o sobie swoich problemach i w dodatku zaprosił mnie na ślub swojego managera 
- no z opisów tak jak mówisz anioł, może w końcu skarbie znalazłaś swojego anioła stróża? 
-może...

~Oczami Niall'a~
Zaufała mi, opowiedziała swoją historię i nawet zdradziła kilka słabych punktów jak na przykład to że uwielbia słuchać Bruna Mars'a, lub że od zawsze marzyła o psie. Takie drobnostki. Lecz nie potrafię sobie wbić do głowy jak można być tak głupim żeby kupić jej chłopaka, a ten cały Dawid wcale mądrzejszy nie był jebany materialista i ślepiec, nie widział jaka była piękna bo pieniądze jej ojca zaślepiły go. Całą drogę do domu myślałem jak powiedzieć chłopakom o zaproszeniu niebieskookiej na ślub i o jej problemach w których chciałbym jej pomóc
- Niall ?! - moje rozmyślania przerwał Louis, nawet nie zauważyłem kiedy znalazłem się w domu a tym bardziej w salonie obok Louis'a - stary ! żyjesz?! 
- tak tak żyje nie drzyj się tak - skarciłem przyjaciela lecz ten pozostał niewzruszony
- drę się bo przez 5 minut spokojnego mówienia do ciebie nic nie daję - oburzył się 
- dobra w czym problem ? - spojrzałem na niego w głowie układając sobie jakiś plan
- No bo chcę coś wam wszystkim powiedzieć ale nie wiem jak się za to zabrać 
- no wiesz u nas zawsze sprawdzała się metoda " WAL PROSTO Z MOSTU " 
- no wiem ale to delikatna sprawa 
- no to o co chodzi ?
- no bo wiesz....
~Oczami Louis'a~
- no bo wiesz od 2 tygodni jestem z Eleanor ciągle się kryjemy a Els ciągle naciska żebyśmy wam o tym powiedzieli bo ona się męczy tą całą konspiracją a nie chcę jej stracić i nie wiem jak wam o tym powiedzieć żebyście nie byli obrażeni na nas ... przyjaciel zaczął opowiadać o ty jak to się wszystko stało że są teraz razem a ja go uważnie słuchałem gdy skończył ja wyjawiłem mu plan w jaki ma o tym powiedzieć a także podzieliłem się tym że Beata jedzie z nami na ślub Paula. Tak samo jak ja Lou on pomógł mi i po 2 godzinnej rozmowie wreszcie czuliśmy ulgę na sercu że wygadaliśmy się o naszych miłościach. Nigdy nie byłem z Lou blisko zawsze był Larry a ja i chłopcy byliśmy ich przyjaciółmi lecz oni byli siebie bliżsi. Nie czepiam się ani nic ale po prostu cieszę się że marchewkowy otworzył się na kogoś więcej niż Harry...


____________________________________________________________________


Otóż przedstawiam wam nową postać którą wcześniej ( za co przepraszam ) wam nie przedstawiłam 


 Beata Wadecka (07.01.1993r.) - polka która w życiu łatwo nie miała, zapracowani i zapatrzeni w siebie rodzice fałszywy narzeczony i ciąża która przypomina jej o dawnym życiu.


















____________________________________________________________________


Co sądzicie o nowej postaci? 
Mamy 53 wiem dość długo nie pisałam ale niestety mam po tej burzy problemy z internetem często zrywa się połączenie i gdy dodaje rozdział on się nie zapisuje i tracę ciężką pracę . Niektóre z was pytają o " z życia Directionerki" a więc jeśli tylko znajdziecie temat któremu podołam chętnie zrobię taki wpis. Czekam na propozycje ;)


___________________________________________________________________


Kochane kolejna z nas odeszła tym razem POLKA! 
Natalia miała 14 lat i tak jak Demiza nie wytrzymała hejtów ze strony antyfanów 1D. Pochodziła z Krakowa była taka młoda i oddała życie za 1D. Panie miej ją pod swoją opieką i niech nasz aniołek ma u ciebie lepiej niż miała tutaj ....


Strasznie się boję że to może być początek burzy samobójstw ponieważ gdy umarła Demiza zrobiło się głośno i zapewne Natalia stwierdziła że to będzie także dla niej dobre rozwiązanie. Płakać mi się chcę gdy słyszę o takich planach a co dopiero kiedy ktoś to robi! Błagam was niech każda która jest hejtowana obieca mi że nie popełni samobójstwa tylko o to was proszę ...


__________________________________________________________________


Chciała bym zadedykować ten rozdział Kasi i Ani, które pomagają spełniać moje marzenie ;****
__________________________________________________________________
ZASADA TA SAMA ! 
15 KOM = NN ;) 


Kocham was ;***

sobota, 12 maja 2012

52 : Zayn jak mogłeś jej pozwolić?!

- Amber ?! - krzyknęła moja mama a ja zakrztusiłam się wcześniej przyniesionym przez Zayn'a mi sokiem marchewkowym 
- tak ? - powiedziałam dochodząc do siebie 
- Co ty tu robisz?! Zayn jak mogłeś jej pozwolić?! - krzyczała machając dłońmi niczym wariatka 
- Ale Anne ona mi zagroziła że wyjdzie choćby miała ze mną się sparingować - mama zrobiła minę WFT?!
- Później wytłumaczę - spojrzał na mamę a ona przytaknęła 
- ale to nie zmienia córcia faktu że masz wypoczywać i się nie przemęczać a ty tu takie przedstawiania odstawiasz przecież to małe życie powinno być teraz najważniejsze dla ciebie .. - nie no nie umie już słuchać tych jej wykładów codziennie gdy chce się stąd ruszyć ona mnie opiernicza i robi jakieś wykłady na temat tego że powinnam być bardziej odpowiedzialna jako przyszła matka. Odpowiedzialność odpowiedzialnością ale to nie ogranicza się do siedzenia w łóżku i czekaniu na poród a po drugie jutro i tak muszę iść na zakupy bo za tydzień ślub Pani Holmes i Paula
-Mamo ! proszę cię przestań tego się już słuchać nie da szybciej mnie wywiozą w białym worku jako trupa bo z nudów i braku świeżego powietrza umarłam niż żebym poroniła przez zwykły spacer ! A po drugie ja muszę się ruszać bo mam zakwasy już od leżenia a jutro muszę iść poszukać sukienki na ślub bo za 5 dni wyjeżdżamy jakbyś nie pamiętała ! Więc skończ już narzekać - powiedziałam już lekko zdenerwowana co jak co ale to mnie już denerwuje. Wstałam i ruszyłam do mojego pokoju, szybkim ruchem zwinęłam czyste ubrania ( leginsy były założone by nie uciskać brzucha). Bezczelnie złapałam kartę kredytową Zayn'a i wyszłam z domu po drodze zakładając kurtkę lecz nie zapinając jej i ruszyłam do domu Eleanor. Teraz ona była moją jedyną przyjaciółką, Tiffany wyjechała a Danielle wyszła gdzieś z Liam'em więc bez zastanowienie poszłam do niej. W drzwiach przywitała mnie jej mama i powiedziała że Els jest w swoim pokoju. Ściągnęłam buty i szybszym tępem ruszyłam w wskazanym mi kierunku. Gdy byłam pod drzwiami szybko je otworzyłam myśląc że wystraszę przyjaciółkę lecz to co zobaczyłam zaparło mi dech w piersiach....
~Oczami Eleanor~ 
Do pokoju wskoczyła Amber lecz gdy tylko weszła szybko wybiegła zamykając za sobą drzwi jej mina była bezcenna ale teraz nie mogła tak myśleć, bo w końcu dałam się przekonać do tego byśmy nie mówili na razie nikomu a tu taka wpadka i w dodatku byliśmy przyłapani na pocałunku . Uderzyłam się w czoło a Louis szybko wybiegł do Amber by jakoś ją ubłagać by nikomu nie mówiła. Po chwili Louis z ową osoba weszli do środka 
- Amber błagam cię nie mów nikomu ... - powiedziałam łapiąc ją za rękę gdy ta zaś siadała pomiędzy mną a Lou
- Ejjj spoko - uśmiechnęła się przyjaźnie i przytuliła mnie - jasne że nie powiem jesteście moimi przyjaciółmi i zatrzymam to w sekrecie tak długo jak będziecie chcieli - gdy wymawiała te słowa kamień z serca mi aż spadł. Dzięki bogu mam najlepszą przyjaciółkę na świecie 
~Oczami Niall'a~
Usiedliśmy z Beatą na ławce w parku i po raz tysięczny przekłócała się ze mną że lody miętowe są lepsze niż o smaku gumy balonowej a ja twardo stałem przy swoim 
- Ale Niall mówię ci że lody miętowe są o sto kroć razy lepsze od tych o smaku gumy balonowej ! 
- podaj mi jakieś argumenty  - każdego słowo wymawialiśmy przez śmiech 
- po 1 odświeżają ci oddech po drugie gdy jest ciepło bardziej ochładzają a po 3 mają boski smak! - powiedziała niebiańsko się uśmiechając. Znałem ją ok. 4 godziny a już czułem że to osoba dla której warto się otworzyć i której mogę spokojnie oddać swoje serce i nie będzie zranione. Ideał lubi dużo jeść, na piękne niebiesko- zielone oczy, cudowne włosy a jej charakter był wręcz nieskazitelny jak wcześniej wspomniałem ideał. Moje oczy napawały się jej widokiem a uszy były w siódmym niebie słysząc jej śmiech. Muszę teraz poświęcić jej trochę czasu by się zbliżyć do niej bardziej choć wie o mnie chyba wszystko, tak samo jak ja o niej. Przez te 4 godziny powiedzieliśmy sobie chyba wszystko
- Niall proszę czy możemy stąd iść - nagle zmieniła temat wstając 
- oczywiście - uśmiechnąłem się i objąłem ją ramieniem by poczuła się bezpieczniej ponieważ gdy składała prośbę jej twarz miała raczej zaniepokojoną miną lub można powiedzieć przestraszoną . Ruszyliśmy w przeciwnym kierunku od tego w którym polka wciąż patrzała, przyznam trochę się przestraszyłem może był tam jej były "chłopak". Nie nie bałem się tylko nie chciałem by stało się jej coś złego
- Beata - przyznam wymawiam jej imię z lekką trudnością ale jakoś idzie - coś się stało ? - powiedziałem obracając się lecz jedyną osoba którą ujrzałem za nami była smukła dziewczyna o kruczo czarnych włosach 
- nie nic - mówiła lekko zakłopotana wciąż nie rozumiałem o co chodzi ale przytaknąłem jej i ruszyliśmy w stronę centrum handlowego które zaproponowałem 
- Beata? - spytałem przechodząc koło następnego sklepu 
- tak ? - spojrzała na mnie już uspokojona i z widocznym szczerym uśmiechem na ustach 
- mam do ciebie pytanie nie wiem jak na nie zareagujesz 
- pytaj śmiało - uśmiechnęła się do mnie
- bo wiesz za kilka dni jest ślub mojego managera i dostałem podwójne zaproszenie i nie mam z kim iść może ... no ... wiesz.... chciałabyś.... - ciągle stękałem i się jąkałem bałem się że odmówi mi i uzna za nachalnego gwiazdorzynę który myśli że może mieć wszystko - no wiesz pójść ze mną? - spojrzałem na nią lecz po chwili zamknąłem oczy bojąc się odpowiedzi 
- Niall - spojrzała na mnie i uśmiechnęła się promiennie - bardzo chętnie ale wiesz ja mam pracę i nie wiem czy kierownik się zgodzi ... 
- Ja to załatwię - szybko powiedziałem a dziewczyna słodko się zaśmiała
- Mam do ciebie prośbę pomógł byś mi w znalezieniu odpowiedniej sukienki ? - spojrzała na mnie założę się że moje oczy świeciły się jak reflektory na koncercie
- Oczywiście - powiedziałem starając się nie pokazać jak z tego powodu się cieszę. Uśmiechnąłem się a dziewczyna złapała mnie za rękę i pociągła do sklepu z ubraniami...

~Oczami Amber~
- Dobra co jak co ale ja tu przyszłam Lou żeby wziąć Eleanor na zakupy! - powiedziałam wstając. Złapałam Eleanor za rękę i wstała. Ruszyłyśmy przodem Louis zaś obstawiał tyły. Przed centrum Handlowym rozdzieliliśmy się ponieważ Louis nie miał zamiaru tułać się z nami 4 godziny po sklepach ...
____________________________________________________________

Directioners ! Jedna z nas odeszła ! 
To smutne do czego może doprowadzić nienawiść innych ludzi i to z tak błahego powodu jakim jest ulubiony zespół była mądra i młoda a przez cudzą głupotę i nienawiść popełniła samobójstwo ! 
Demiz jesteśmy z tobą duchem !
Pomódlmy się lub chodź pomyślmy o jednej z nas [*] 

Niech spoczywa w pokoju...

__________________________________________________

Dziś nie znalazłam jakichś cudownych nowinek o chłopakach ale naprawdę szkoda mi tej dziewczyny! 
Jak się podobał ? 
I zapraszam do komentowania 15 Kom = NN ;***

piątek, 11 maja 2012

51 : wyjdę z tego pokoju choćbym miała uprawiać z tobą sparing!

~Oczami Harrego~
Wstałem z wody i zacząłem wołać Tiffany. Nie wiedziałem co już robić. Dziewczyna jednak niewzruszona oddaliła się - nie zatrzyma się - pomyślałem i ruszyłem do domu. Przemierzałem centrum Holmes Chapel ludzie się na mnie gapili za pewne z powodu mojego stroju ale ja ruszyłem do domu by się przebrać z jedną myślą - zrobię wszystko by ją odzyskać 

~Oczami Niall'a~
- Jestem Beata - powiedziała dziewczyna ocierając rękawem bluzy oczy i wyciągając drugą rękę w moją stronę
- Ja Niall - uśmiechnąłem się i uścisnąłem jej dłoń
- tak wiem - uśmiechnęła się tym razem jej uśmiech był prawdziwy nieb był wymuszony na potrzeby zawodu który wykonywała czy chociaż by tego żebym się przestał martwić
- czyżbyś była kolejną psycho-fanka - zrobiłem przerażoną minę by dziewczyną się zaśmiała i zadziałało
- nie wariacie jakbyś nie wiedział dziennie pytają się o ciebie fanki, a po drugie masz zdjęcie z naszym kierownikiem i podpisałeś je 
- ahh no też fakt - zrobiło mi się głupio. nie wiedziałem co mówić i czułem się przy niej tak błogo jak nigdy lecz ciągle stresowałem się że powiem coś nie tak a dziewczyna uzna mnie za jakiegoś psychopatę bądź debila i zrazi się do mnie. Dziewczyna ciągle się na mnie patrzała i dopiero teraz zauważyłem że patrzę na nią głupio się uśmiechając - emmm - zacząłem zmieszany - co powiesz na miły spacer i lody by zapomnieć o wszystkich problemach ? - uśmiechnąłem się najpiękniej jak tylko potrafiłem 
- z wielką przyjemnością - wstałem i wyciągnąłem w stronę dziewczyny ona mnie za nią złapała i ruszyliśmy niestety po chwili dziewczyna puściła moją dłoń ale nie przeszkadzało mi to było za wcześnie na spacery za rączkę to był dopiero początek znajomości...

~Oczami Amber~
- Skarbie a pamiętasz ... - Zayn znów próbował mi jakoś zając czas ale ja już nie umiałam, niestety nie należę do osób które cały dzień potrafią na dupie przesiedzieć i powiedzieć że są zmęczone, ja potrzebuje ruchu, świeżego powietrza i urozmaiconych rozrywek 
- Zayn - przerwałam mu 
- tak? - spojrzał na mnie wciąż się uśmiechając ciągle czarował mnie tym uśmiechem ale był on przesłodzony może i pokazywał mi jaki jest odpowiedzialny i w ogóle ale on przesadza! rozumie poleżeć w łóżku tydzień ale nie prawie 3! Za niedługo przez brak ruchu i obiadki Niall'a będę wyglądała jak beczka! tak dłużej być nie może !
- Ja nie wytrzymam
- nie rozumie 
- ja muszę się stąd ruszyć - mówiąc to wstałam i udałam się do drzwi 
- Amber! masz odpoczywać! - zawołał próbując zatarasować mi drogę
- tak Zayn mam odpoczywać ale to nie oznacza że mam robić przymiarkę do trumny! za długo leżę wiesz jak kocham ruch świeże powietrze coś robić ! cokolwiek! 
- Ambey proszę 
- Zayn prosi się prosie a ty masz mnie przepuścić wyjdę z tego pokoju choćbym miała uprawiać z tobą sparing! - spojrzałam na niego groźnie a ten jedynie otwarł mi drzwi i przepuścił jako pierwszą. Wreszcie wyszłam z pokoju cudowne uczucie szczerze to powiem że zdrętwiała mi noga! Kurde cisze się ze zdrętwiała mi noga coraz gorzej ze mną ! Cieszę się że zdrętwiała mi noga dobra coraz gorzej ze mną . Złapałam się za kostkę a Zayn od razu zaczął się pytać czy wszystko dobrze i próbował mnie znów zaciągnąć do pokoju - Zayn spokojnie zdrętwiała mi noga od zbyt długiego leżenia na to się chyba nie umiera 
- chyba?! - spojrzał spanikowany 
- wariat - powiedziałam i ruszyłam w mojej sexy piżamce ( czyt. za duża koszulka i krótkie dresowe spodenki ) do kuchni bo tylko przez nią mogłam dostać się do ogrodu. Gdy już tam byłam z gigantycznym uśmiechem usiadłam na hamaku i zaczęłam głęboko wdychać świeże powietrze ...

~Oczami Eleanor~
- Louis powinniśmy im powiedzieć - znów poruszyłam wrażliwy temat ale ja tak dłużej nie mogła byłam częstym gościem w domu chłopców ale wciąż ukrywaliśmy się z naszym uczuciem. 
- Els ile razy ci mówić nie teraz muszę ich jakoś przygotować a po drugie jeśli wyciekło by to do sieci wiesz jaka by była burza? Było by tak samo jak z Danielle i Liam'em, pamiętasz jak Danielle musiała się ukrywać w domu bo fanki Liam'a ją prześladowały - na samą myśl zrobiło mi się smutno ale nie chciałam biec z tym do pierwszej lepszej gazety, tylko czuć się komfortowo w domu swojego chłopaka bo byliśmy już 2 tygodnie razem, a wciąż udajemy tylko znajomych i w dodatku dla niepoznaki udaje że przychodzę tylko po to żeby spędzić trochę czasu z Amber. Tak przychodzę też po to bo ostatnimi czasy od kiedy mieszkam w Londynie to Amber i Tiffany są moimi najlepszymi przyjaciółkami a po zdradzie Harrego została mi tylko Amber. A zresztą zachowanie Harrego ostatnio daje mi dużo do myślenia bo gdy jestem u nich wraz z Lou zachowują się jak para Gei co mnie naprawdę niepokoi bo jestem z Lou i nie chciałam bym się dowiedzieć że Lou mnie zdradził z bratem przyjaciółki to by było poniżające. Rozumiała bym już gdyby mnie zdradził z jakąś dziewczyną ale nie z chłopakiem i w dodatku z Harry'm - skarbie ja się tylko o ciebie troszczę - powiedział wręcz ze smutkiem w oczach i objął moją twarz dłońmi by następnie złożyć na moich ustach czuły pocałunek, ja zaś położyłam dłoń na jego klatce piersiowej i odwzajemniłam pocałunek ...
__________________________________________________________________________

I mamy 51 co o nim sądzicie ? 
Wyszedł dziś trochę krótki ale jeśli szybko będzie 15 komentarzy postaram się napisać jeszcze dziś następny rozdział ;)

__________________________________________________________________________
Postanowiłam że pod każdym rozdziałem dodam najnowsze nowiny ze świata Directioners co wy na to ? 
Zaczynamy! : 
__________________________________________________________________________

Wczoraj na kanał OneDirectionVEVO został dodany teledysk do MORE THAN THIS lecz po sieci krążą plotki że to nie jest oficjalny teledysk a prawdziwy został nagrany w Paryżu i w dodatku krąży też zdjęcie które jest rzekomo z tego teledysku : 


Jestem ciekawa czy to prawda czy ktoś po prostu próbuje nas w balona zrobić 
Chodzi także plota że w tym niby ORYGINALNYM teledysku Harry ma całować jakąś dziewczynę hmmm ciekawe kogo ^^ 

Oto teledysk który okazał się zwykłym nagraniem piosenki na koncercie : 



Jeśli macie jakieś informacje na ten temat podzielcie się inne Directionerki zapewne chciały by wiedzieć na ten temat więcej a ja jeśli znajdę jakieś informację podzielę się z wami ;)

___________________________________________________________________________

Czytałyście nowe BRAVO ? 
Nasi chłopcy zostali pozwani do sądu przez amerykańskie ONE DIRECTION na kwotę 1 miliona dolarów 
sądzicie że to przegięcie ? 
bo ja że gigantyczne 
Im się nie udało zdobyć tak dużej sławy i chcą nie dość że na nich zarobić to jeszcze możliwe że się wybić  
Bezczel !
___________________________________________________________________________

Zszokowały mnie ostatnio 2 fanki ze Szwecji gdzie obecnie chłopcy się znajdują 
Otóż gdy chłopcy przylecieli dwie fanki złapały Liam'a i Niall'a. Poprosiły Daddy'ego o zdjęcie a Niall'a prosiły aby się zmył z tego zdjęcia ! To było chamskie jak można nie chcieć naszego blondaska na focie! Liam zdezorientowany i sądzę ze oburzony zaistniałą sytuacją złapał Horan'a za kaptur i takim oto cudem znalazł się on na zdjęciu a gdy fanki odeszły wyściskał blondyna na pocieszenie. Osobiście nie miała bym w ogóle serca żeby odmówić zdjęcia z Niall'em a co dopiero powiedzieć mu że nie chcą go na zdjęciu ! Sama pewnie bym go wyściskała i wg gdyby było to możliwe 

a oto dowód :


Jedna uwaga niech te laski nie pokazują mi się na oczy bo nie ręczę za siebie 
___________________________________________________________________________


PAMIĘTAJCIE 15 KOM = NN

środa, 9 maja 2012

50 : "...Nie jestem kolejną napaloną fanką która będzie za tobą latała jak głupia..."

- Tylko nie zepsuj tego - właśnie daddy tłumaczył mi, co mogę a co nie żeby nie zniechęcić dziewczyny do siebie - nie bekaj, nie siorbaj.... - musiałem mu przerwać
-Liam miałem wyjść na chwilę a ty mi pół godziny nawijasz 
- niecałe 2 minuty! - oburzył się 
- dobra zmykam trak samo jak ty - mówiłem pchając przyjaciela do drzwi ze strony kierowcy 
- dobra dobra sam wejdę - powiedział po czym wszedł do auta a ja szybszym krokiem wróciłem do baru. Ekspedientka zniknęła właśnie za drzwiami na zaplecze a ja usiadłem na wcześniej wskazanym miejscu. Chwilę później zjawiła się dziewczyna 
- to jak idziemy ? - powiedziała wciąż wymuszając uśmiech 
- tak - wstałem i wyszliśmy dziewczyna przy okazji pożegnała współpracowników i ruszyliśmy w bliżej nieokreślonym kierunku który potem okazał się drogą do parku. Gdy znaleźliśmy w miarę odludnione miejsce usiedliśmy na ławce i siedzieliśmy w ciszy póki nie przerwałem jej 
- to więc powiedz mi co leży ci na sercu i dlaczego nie promieniejesz jak zwykle - dziewczyna głośno westchnęła i spojrzała na mnie
- wiesz do niedawna byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie miałam kochającego mnie narzeczonego mieliśmy brać ślub za miesiąc - usiłowała się nie rozpłakać - póki nie zdarzyło się coś co zmieniło moje życie o 180 stopni - zawahała się przez chwilę wciąż powstrzymując się od płaczu - zaszłam w ciążę - mówiąc ostatnie słowa nie wytrzymała i po jej policzkach popłynęły łzy ja objąłem ją a ona wtuliła się we mnie, chciałem w tym momencie być tą osoba która będzie dla niej najważniejsza i będzie sprawiała że na jej ustach znów pojawi się szczery uśmiech - byłam wtedy szczęśliwa bo pomimo tego iż mam 19 lat miałam narzeczonego a teraz wszystko się zawaliło bo dowiedziałam się że to wszystko było ukartowane! Ojciec widział że od gimnazjum się w nim podkochuje i co miesiąc płacił mu za to by ze mną był ! On mnie nie kochał robił to dla pieniędzy dla jebanych pieniędzy! - dziewczyna bardziej wtuliła się we mnie a ja pogłaskałem ją po włosach i pozwoliłem by zwierzyła mi się ze wszystkiego by następnie pomóc jej jak tylko umie 
- wszystko będzie dobrze obiecuje ci - pocałowałem ją w czoło nie wiedziałem jaka będzie jej reakcja ale czułem że to muszę zrobić dziewczyna nie zareagowała tylko wciąż mnie przytulała 
- a wiesz co jest najlepsze? - spojrzała na mnie - zaczęłam tu od zera jedyne co przypomina mi o dawnym życiu to ta istotka która rośnie pod moim sercem
- jak od zera - spytałem się dziewczyny która już nie przytulała mnie 
- wyjechałam z domu z polski wzięłam trochę rzeczy i całe oszczędności. Dużo tego nie było na szczęście znalazłam tu pracę i wynajmuje pokoik u pewnej starszej pani na obrzeżach Londynu ...


~Oczami Tiffany~
- O kogo my tu mamy? - zwróciła się do mnie Pamela przeczesując tipsami grzywkę 
- Pamela daj jej spokój - powiedział David obejmując mnie ramieniem w zamiarze oddalenia się od tych wytapetowanych plastików 
- o książę się zjawił ! no to co wymieniłaś sobie Harrego na gorszy model ?! - powiedziała podśmiechując razem ze swoimi psiapsiółami. Boże znów się doczepiają już mam ich dosyć. Nic nie robię, siedzę na ławce ze słuchawkami w uszach nic nie mówię, nawet siedzę z zamkniętymi oczami
- David zostaw proszę - powiedziałam do chłopaka i ruszyłam w kierunku bramy szkoły musiałam to zrobić nie umiałabym siedzieć w tej szkole ani minuty więcej. Ruszyłam nad staw moja oaza, jestem tam tylko ja i moje myśli...


~Oczami Amber~
- Zayn miałam się nie przemęczać a podczas łaskotania spinają się wszystkie moje mięśnie- próbowałam się wykręcić od załaskotania mnie ale ten chłopak jest niemożliwy gdy tylko przychodzi ze szkoły jest w tak dobrym humorze i ma tyle energii  że nie da się wytrzymać z nim
- Dzieci obiad idzie! - krzyknęła moja mama a Zayn niewiadomo jak znalazł się przy drzwiach otwierając je mojej mamie która niosła tacę z obiadem - smacznego skarbie - powiedziała stawiając tacę na rozkładanym stoliku a następnie pocałowała mnie w czoło 
- mamo dziękuję ale chciała bym choć raz na święty czas zjeść obiadem w towarzystwie mojego brata mieszkamy w jednym domu a nie widziałam go od dawna 
-Emmm Amber Harrego nie ma obecnie w Londynie musiał załatwić coś ważnego i wyjechał na 2 tygodnie nie martw się niedługo przyjedzie - nic nie odpowiedziałam tylko obrażona brakiem informowania mnie zabrałam się za jedzenia lasagne którą przyrządził Niall...

~Oczami Tiffany~
Może powinnam już wrócić do domu siedzę tu już 2 godziny i na razie doszłam do wniosku że Harry to świnia i że nie mam zamiaru do niego wracać. I w dodatku ciągle czuje na sobie czyiś wzrok a gdy się rozglądam nikogo nie ma. Usiadłam i spojrzałam w spokojną taflę jeziora, rzadko kto tu przebywa a przecież tu jest tak pięknie. Zamknęłam oczy i zaczęłam głęboko wdychać to czyste powietrze którego w Londynie tak bardzo mi brakowało. Poczułam jak ktoś obok mnie siada szybko otwarłam oczy i ujrzałam Harrego, szybko wstałam i zaczęłam się zbierać 
- Tiffany proszę porozmawiaj ze mną 
- my już nie mamy o czym rozmawiać - ruszyłam w kierunku roweru który był oparty o drzewo 
- Tiffany proszę 5 minut - powiedział łapiąc mnie za nadgarstek 
- 5 minut - powiedziałam kierując się w stronę jeziorka stanęłam do niego tyłem nie chciałam go widzieć wystarczyło że go słyszałam a po drugie niech nie widzi moich łez 
- Tiffany - jego głos był załamany i wyraźnie było słychać jego chrypę - to nie jest tak jak myślisz ja nie pamiętam co robiłem podczas tych urodzin ale wiem że nie zrobił bym tego, cały wieczór na ciebie patrzyłem i siedziałem przy minibarku. Caroline raz się do mnie odezwała ale kazałem jej mnie zostawić i nie pamiętam nic dalej tylko tyle że piłem po jej oddaleni się napiłem się jakiegoś drinka a potem obudziłem się następnego dnia gdzieś o 15 i to wszystko co pamiętam. Ja nie chciałem tego proszę cię ! chciałem tamtego wieczoru powiedzieć o nas mojej mamie ale przyszły one. proszę cię wybacz mi - objął mnie od tyłu ale ja nie mam zamiaru być jedną z tych co po żałosnych tłumaczeniach się wybacza niech się trochę pomęczy ale nie umie stać tak i nie wygarnąć mu jak przez niego cierpiałam 
- Tiffany ? - stanął przede mną a ja nie wzruszona spojrzałam na niego 
- myślisz że jak tu przyjdziesz i zaczniesz się tłumaczyć wszystko będzie cudownie i tak jak wcześniej ?! Mylisz się ! - krzyczałam na niego idąc w stronę jeziora na co chłopak szedł do tyłu - Cierpiałam przez ciebie i twoje jebane wybryki ! Masz 18 lat a zachowujesz się jak rozpieszczony 10 latek ! myślisz że będziesz mieć wszystko czego chcesz bo jesteś gwiazdą ?! NIE! i ja ci to udowodnię bo jeśli myślisz że będziesz się mną tak bezkarnie bawił to się mylisz - Harrego dzielił krok od wody zdenerwowana wykorzystałam sytuację i popchnęłam go do niej - I jeśli chcesz odzyskać moje zaufanie to lepiej się postaraj po raz kolejny ci to powiem Nie jestem kolejną napaloną fanką która będzie za tobą latała jak głupia. Bo może kocham cię ale Zaufanie to podstawa która ty zburzyłeś  - odwróciłam się do chłopaka tyłem i podbiegłam do roweru i ruszyłam do domu za sobą słyszałam jeszcze jego nawoływania ale nie zwracałam na niego uwagi. Niech się lepiej postara ...

___________________________________________________________

Boże jestem już na 50 rozdziale 
jak to szybko zleciało niedawno się martwiłam czy bohaterowie i prolog wam przypadnie do gustu a dziś tu :
- 37783 wejść
- 42 obserwatorów 
- 707 komentarzy 
MASSIVE THANK YOU!!!
__________________________________________________________

Co do poprzedniego rozdziału Kimberly zwróciła uwagę na to że Amber nie rozpacza to nie jest tak że nie rozpacze tylko pominęłam ten okres gdy była załamana a pisze w czasie gdy stara się zapomnieć i żyć chwila 
__________________________________________________________
A co do z życia Directionerki przerósł mnie ten temat fotografowania moich ubrań wiecie mam kompleks związany ze swoją wagą niecałe 80 kg robi swoje ale dziś żeby nie było wam przykro to dodam zdjęcie mojego najnowszego Directionerskiego nabytku : 


Od godziny 15:40 jestem właścicielką tego cuda dzięki pewnej szafowiczce która mi sprzedała daną bluzę za dosłownie grosze 
____________________________________________________________________

Wiecie co to za akcja z " More Then This" ? podobno teledysk ? ale czy 1d czy fanów? 
____________________________________________________________________

" The way that you flip you hair... "


____________________________________________________________________

Nie zapomnijcie ta sama zasada 15=NN

Love ya ;***
Beigeee ;**