wtorek, 31 lipca 2012

76: "...Styles do dyrektora ..."

*7 stycznia *
Święta tak jak i Sylwestra spędziłam z rodziną,a przy tym ostatnim cudem towarzyszył mi Jay. Matka zgodziła się po tym jak codziennie do mnie przychodził i mnie rozweselał, ponieważ dzień w dzień płakałam niestety nie umiałam odgonić od siebie myśli,że Zayn'a przy mnie nie ma. Wiem że sama tego chciałam ale gdyby nie Perrie wszystko inaczej by wyglądało święta spędziłabym z chłopakami w trasie tak samo jak sylwestra, Jay nie siedział by ze mną dzień w dzień ( po 2 dniach kiedy go nie było matka dostawała do głowy z moim płaczem i sama po niego dzwoniła co przyczyniło się do wspólnego sylwestra ) a ja była bym inną osoba niż jestem teraz. Niby 2 tygodnie a tak bardzo mnie zmieniły. A teraz co ? Siedzę na nudnej matematyce sama w ławce, słucham muzyki a nauczyciele nie wytrzymują już ze mną. Po dosłownie 5 minutach wyrzucają mnie do dyrektora za błahostki bo nie chce telefonu oddać, bo mam nogi na krześle bo nie pisze tego co dyktują kurde jak im przeszkadzam to niech na mnie uwagi nie zwracają przecież nic im nie robię jedynie tlen kradnę
- Styles do dyrektora
- już ! - wstałam i szurając nogami wyszłam z klasy. Weszłam do gabinetu dyrektora i rozsiadłam się na fotelu który stoi z boku
- co znowu zrobiłaś ?
- muzyki słuchałam na 1 słuchawce i nie chciałam oddać
- czemu nie chciałaś oddać ?
- te cacko kosztowało mojego brata 3 tysiące ! a ona się obchodzi z przedmiotami uczniów jak ze śmieciami! A jak się coś przy niej zepsuje to gada że takie już było i uchodzi jej to na sucho
- Ohhh amber który to już raz w tym tygodniu ?
- no jakoś tak chwila mam ok. 7 lekcji na dzień i do tego pomnóżmy to razy 5 to nam wychodzi 35 razy w tym tygodniu
- Amber nie wiem jak już do ciebie mówić
- to pewnie przez różnice wieku
- może i tak - Smith (dyrektor ( jeśli coś pomieszałam to sorka ale już się gubię w tym ) ) wstał i udał się do ekspresu z kawą - napijesz się ?
- chętnie cappucin....
- tak wiem cappucino z 4 łyżeczek i 2 łyżeczki cukru, kurde dziewczyno ja już wiem jakie ty cappucino pijesz! - zaśmiał się. Tak Dyrektor był zajebisty. Co lekcje u niego siedzę i serio zachowujemy się jak dobrzy znajomi. Nie dziwię się stary to on nie jest ma 34 lata i jest całkiem przystojny. Nie jedna uczennica się do niego podlizywała ale ten jest już po ślubie i ma dziecko więc nie w głowie mu nastolatki. Kolejna lekcja spędzona z dyrektorem była miła tak jak zawsze gadaliśmy o wszystkim. Gdy zadzwonił dzwonek grzecznie się z nim pożegnałam i wyszłam z gabinetu mówiąc " jeszcze się pewnie zobaczymy " byłam tego pewna. Przeszłam przez tłoczny korytarz i dostałam się do swojej szafki. Schowałam książki i nagle zostałam podniesiona. Spojrzałam na oprawce i ujrzałam Louis'a
- Louis!!!! - krzyknęłam i go przytuliłam - chwila! Louis?!
- tak Louis!
- i Niall ! - krzyknął z pełną buzią blondyn. Przytuliłam go
- i Harry
- i Liam - przytulałam każdego pokolei jedynie przy Zayn'ie się zatrzymałam
- i Zayn jeśli chciała byś wiedzieć
- nie była mi ta wiadomość potrzebna - powiedziałam i ruszyłam w pierwszym lepszym kierunku - wybaczycie na chwilę miałam iść do toalety
- spoko - odpowiedział Hazza. Szybko pobiegłam do łazienki, zamknęłam się w kabinie i zaczęłam płakać




- Amber szybciej ! nie będę na ciebie godzinę czekać - krzyknęła Britney
- muszę?
- tak! - pociągnęła mnie na salę gimnastyczną gdzie mieliśmy W-F i akurat mieliśmy zastępstwo z klasą Zayn'a, Niall'a i Liam'a cóż za zbieg okoliczności czuje że ktoś maczał w tym swoje zacne palce. Stwierdziłam że ćwiczyć nie będę i udałam się na trybuny. Britney była przebrana więc ćwiczyła. Na trybunach spotkałam zacnego mulata który już zaczyna mnie samym swoim widokiem załamywać.  Ja nie wiem czy go nie karmili czy co ale był normalnie blady, na swój sposób ale blady i taki jakby życia pozbawiony po prostu brak słów do czego on nas doprowadził bo przyznam że ja lepiej od niego nie wyglądałam i to wszystko jego wina! Nie wystarczałam mu czy jak?! Nie będzie tak łatwo. Gdy tylko zobaczył jak siadam na krzesełku podszedł do mnie
- Amber możemy porozmawiać ?
- rozmawiamy
- to nie było tak jak myślisz
- możesz zmienić płytę bo tę już nie raz słyszałam
- amber ja cię kocham a ona nie wiem jaki zamiar miała w tym by zniszczyć nasz związek
- ja też nie wiem jaki ale jej się udało a teraz wybacz bo muszę gdzieś zadzwonić - powiedział wstając z krzesełka i wybierając numer Jay'a
- Styles!
- tak?!
- wiesz gdzie !?
- tak idę Tom już na mnie pewnie czeka
- jak ty się o dyrektorze wyrażasz ?
- dobra Smith pewnie na mnie już czeka zadowolona?!
- wyjdź
- no idę ! - krzyknęłam przechodząc obok Zayn'a który miał minę typu WTF?!
- tak mulaciku jestem z nim na ty - powiedziałam schodząc po schodach. chwilę później byłam już w gabinecie zacnego dyrektora
- Za co ?
- dzwoniłam do mamy - westchnął i pokazał na fotel


- Jay!! - krzyknęłam wybiegając ze szkoły
- i jak ?
- jak widzisz żyję żył nie podcięłam więc jest gites majonez
- idziemy dzisiaj na London Eye?
- jasne! dawno nie byłam
- spoko Nathan jeszcze z nami będzie
- o jeszcze lepiej - zaśmiałam się i wsiadłam do samochodu chłopaka


- Chłopcy patrzcie ile ludzi chodźcie jutro przyjdziemy - powiedziałam gdy zbliżaliśmy się do owej karuzeli przed którą była gigantyczna kolejka
- Amber nie marudź nas szybciej puszczą bo dopłaciliśmy - zaśmiał się Nath
- potem oddam wam kasę
- nie
- tak
-nie
-tak - przekrzykiwaliśmy się aż doszliśmy do wejścia. Kapsuła już czekała więc jak to na kulturalnych ludzi wypada przepuścili mnie pierwszą
- ZAMYKAJ! - krzyknął Jay i drzwi kapsuły zamknęły się ze mną w środku. Byłam wystraszona i zdezorientowana. Nie wiedziałam co się dzieje. Miałam lęk wysokości więc wolałam jechać z kimś na wszelki wypadek. Zaczęłam się rozglądać i zauważyłam że nie jestem sama. A w kapsule siedzi ze mną nie kto inny jak ....




________________________________


BUAHAHAHAHAH!! Jestem wredna ;>


Musicie poczekać żeby się dowiedzieć co dalej ;P


________________________________


ZAPRASZAM DO LEKTURY OPOWIADANIA MOJEJ FANKI  ( kurwa aaa!!! Ja mam fanke!! )

________________________________


Tym razem zasada znów się zmienia!

40 kom = NN


Anonimki się podpisują bo inaczej nie uznaje komentarza. Jeśli się wydarzy tak ze 2 razy się doda to proszę usuńcie go a nie dodajecie następny komentarz z przeprosinami  bo to tez nalicza komentarze nowe ! 


Coś czuję że zbliżamy się do zakończenia opowiadania. Jak myślicie jak się zakończy ?


Do napisania ;)

niedziela, 29 lipca 2012

Twitcam : Gdzie

Hej dziś jak powiedziałam robie kolejnego TC !

Oto link: http://twitcam.livestream.com/b9pur

Mam nadzieję że dziś też będzie sporo osób i będziecie okazywać swoją obecność ;)

Mam nadzieję że podobał wam się rozdział

Do 15:00 ^^

75 : "...spiskujesz z moją dziewczyną?..."


ANONIMKI!
od dzisiaj każdy komentarz od anonimka który będzie nie podpisany nie będzie uznawany, i pamiętajcie ja widzę kiedy pisze jedna i ta sama osoba. Bo różnice 2 czy 3 minut was zdradzają! Czy wy myślicie że ja jestem głupia czy ślepa ja to widzę i naprawdę jeśli tak dalej pójdzie te opowiadanie się zakończy !

a teraz zapraszam na rozdział
______________________________________


Gdy weszłam do pokoju hotelowego od wejścia oberwałam poduszką. Rozejrzałam się po nim a moja szczenka powędrowała na ziemie. Po całym pokoju fruwał perz z poduszek, Tom z Sivą latali po pokoju i wydzierali się na całe gardło że koniec świata jest blisko, Jay z Max'em leżeli na kanapie i rzucali sobie popcorn do ust. Zaczęłam się rozglądać za Nathanem i ujrzałam go całego mokrego wychodzącego z łazienki
- Nath ?! - spojrzałam na niego
- nie pytaj - powiedział wycierając się ręcznikiem. Zaśmiałam się pod nosem i spojrzałam na tych pajaców latających po pokoju
- RIHANNA!!!! - wydarłam się na cały pokój a chłopcy stanęli jakby ich ktoś zamroził. Nagle wydarł się Siva
-GDZIE!?!?!?!
- w twojej dupie! sprzątać mieliśmy film oglądać a ty wygląda jakby huragan Katherine przeszedł! Jay! Tom! po miotły do sprzątaczek czy odkurzacze co wam dadzą i sprzątać Max ! Siva! poukładajcie wszystko co rozwaliliście a potem sprzątacie łazienkę bo nie wiem co za debil wrzucił Nathana do wanny i nie interesuje mnie to a my Nath idziemy po popcorn do sklepu bo ten rozsypali

- Wróciliśmy!!! - krzyknęłam wchodząc do pokoju, lecz nie usłyszałam żadnej odpowiedzi
-a gdzie są - zaczęłam zdanie lecz nie dokończyłam go bo zobaczyłam 4 trupy śpiące z miotłami i całe z pierzu na łóżku
- już wiesz - zaśmiał się Nathan
- mam pomysł - zaśmiałam się i pokazałam brunetowi butelkę miodu który kupiłam w sklepie. Ten się jedynie zaśmiał i już wzięliśmy się do roboty. Po skończonej pracy poszliśmy spać do pokoju Nath'a ponieważ on dzielił pokój z Sivą mogłam spać sama w łóżku. Po umyciu się i przebraniu w piżamę zasnęłam niczym małe dziecko

Obudziły mnie krzyki zza ściany. Obudzili się. Szturchnęłam Nathan'a i poszliśmy do pokoju loczka. Nasze "kurczaki" właśnie obudziły się i zobaczyli że mają na sobie miód i pierz z poduszek które rozwalili. Gdy nas zobaczyli krzyknęli "na nich" i zaczęli nas gonić my jako tako dawaliśmy radę uciekać ale niestety zaczęli nas doganiać przy pokojach chłopców z 1D. pokój mojego brata zamknięty, Louis'a i Els też tak samo jak reszty. Zdjęłam szybkim ruchem z szyi klucz z pokoju mojego i Zayn'a i pośpiesznie otwarłam go po czym wbiegliśmy zamykając go na zamek. Dopiero gdy tam weszłam pożałowałam swojego czynu. Na łóżku leżał Zayn wyglądał jak wrak człowieka, serce mi krwawiło na ten widok ale nie mogłam się złamać. Musiałam być twarda
- Amber? - powiedział wstając z łóżka
- tak sorka za najście uciekamy przed dużymi kurczakami - zaśmiałam się ale wyszło raczej desperacko
- aha rozumie - powiedział siadając na łóżku. Chciałam już podbiec do niego wybaczyć mu to, pocałować, czuć jego ciepło ale nie Amber postanowiłaś że będziesz twarda i nie ugniesz się. Gdy na korytarzu było trochę ciszej otwarliśmy drzwi
- pusto - powiedziałam do Nathan'a - cześć Zayn - powiedziałam na odchodne i wyszłam z pokoju. Nie mogłam mu pokazać że cierpię. Starałam się obić tzw " POKERFACE" lecz gdy wyszłam z pokoju mogłam już ściągnąć te maskę. W moich oczach natychmiast pojawiły się łzy więc pobiegłam do łazienki w pokoju Jay'a, usiadłam pod wanną i zaczęłam znów płakać niczym małe dziecko. Nie potrafiłam się uspokoić. Po chwili do pokoju wszedł przyjaciel i przytulił mnie

- Amber spójrz jaka piękna ! - powiedział Danielle widząc sukienkę na wystawie. Ja po chwili namysłu weszłam do sklepu i rzuciłam się już w niepierwszy wir shoppingu. Pomimo tego iż miałam już 4 torby ubrań dalej miałam ochotę i pieniądze na zakupy. Gdy znalazłam sukienkę z wystawy od razu stwierdziłam że muszę ją mieć . Nie miałam wyboru ona ciągłe do mnie mówiła " kup mnie, kup mnie" uległam i to był już na dziś ostatni zakup. Później z ok. 5 torbami na dziewczynę ruszyłyśmy do STARBUCKS by wypić po kawie lub w moim przypadku czekoladę
- boże jak mnie nogi bolą - powiedziałam siadając przy stoliku
- to po co skarbie lity zakładałaś - powiedziała Eleanor
- szlachta nosi lity bejb - pstryknęłam palcami unosząc rękę
- no tak zapomniałam - zaśmiała się Danielle. Przy miłej rozmowie, zakupach i mnóstwie historii z trasy spędziłyśmy całe 2 godziny które miałyśmy do dyspozycji. Po powrocie do hotelu wróciłam do pokoju i spakowałam wszystkie rzeczy jakie posiadałam. Nawet nie wiem kiedy ale już była godzina 12:48
- Amber pora się pożegnać - powiedział Jay
- tak - uśmiechnęłam się i wstałam. Byliśmy z 1D umówieni w holu głównym o 12:55 więc wyszłam z pokoju. Obsługa miała dostarczyć nasze bagaże wiec o walizki się nie martwiłam. Wszyscy czekali już siedząc na skórzanych fotelach. Gdy mnie zobaczyli wstali. Zaczęłam się ze wszystkimi żegnać, oczywiście nie obyło się bez łez ale starałam się panować nad nimi. Przytuliłam każdego nawet Zayn'a, chociaż niestety dla niego nie byłam taka jak zawsze i przytuliłam go najkrócej. Widać było że chłopak cierpi ale to nie ja go zdradziłam. Musi pocierpieć kara za winy musi być. Trasa miała trwać do 10 stycznia więc długo czekać na przyjaciół nie będę w końcu dzisiaj jest 19 grudnia ( pewnie namieszałam z datami ale już się pogubiłam w czasie). Niestety nie będzie ich na sylwestrze ani świętach ale wrócą na moje urodziny czyli jakieś pocieszenie mamy. Żegnając się z Louis'em poprosiłam go na stronę. Chłopak oczywiście się zgodził
- Lou masz za 5 dni urodziny, wiem że nie będę mogła na nich być ale masz tu taki mały prezent ode mnie a życzenia złożę ci dopiero 24 - zaśmiałam się
- dziękuję - przytulił mnie - co to ? - powiedział powoli otwierając pakunek
- ty! nie otwieraj ! możesz dopiero 24 i Eleanor tego dopilnuje - zaśmiałam się
- spiskujesz z moją dziewczyną?
- nie chce żebyś miał kolejne cudowne urodziny
- ohh Amber - powiedział przyciągając mnie do siebie i mocno tuląc - wiesz że cie kocham
- jasne wariacie ja ciebie też - odpowiedziałam z uśmiechem po czym wróciliśmy do naszej paczki

Lotnisko, samolot, lotnisko, dom. Nic ciekawego 3 godziny lotu z wariatami. Dziś leciałam z Jay'em i Nathan'em a przed nami siedzieli Max, Tom i Siva więc mieliśmy niezłe beki. Co chwilę taka jakaś dziwna brzydka i w dodatku stara stewardess'a na upominała ale nie zwracaliśmy na nią większej uwagi. Nie obyło się bez nagrania śmiesznego filmiku. Gdy wylądowaliśmy chłopcy odwieźli mnie do domu i pożegnali się. Mieszkali 3 ulice ode mnie ale dla nas to była rozłąka niczym na wieki. Uśmiechnięta wróciłam do domu. Mama przywitała mnie swoją pyszną Lasagne. Po obiedzie a raczej obiado-kolacji udałam się do pokoju, rozpakowałam się i zaczęłam porządki. Musiałam pochować zdjęcia z Zayn'em,które były dosłownie wszędzie, po skończonej pracy posiedziałam chwilę z rodzicami a następnie poszłam spać z nadzieją że zapomnę o Zayn'ie ...

__________________________________

Mamy 75 Uffff ! Coraz więcej tych rozdziałów i szczerze narazie nie wiem kiedy koniec. Ale wiem że blisko. Jak wam się podobał wczorajszy TWITCAM??

DZISIAJ też zrobię o 15 ;)
Mam nadzieję że ktoś się zjawi bo nie będę dzisiaj sama ;)

Link podam o godzibie 14 więc spokojnie 4 razy jeszcze zdążycie przeczytać ten rozdział ;P

________________________________

Ta sama zasada ! 35= NN