środa, 9 maja 2012

49 : Musze wziąć sprawy w swoje ręce

Dzień jak co dzień. Dziś jest 30 stycznia i już drugi tydzień leżę w łóżku, jedynie gdzie mogę chodzić sama to do toalety. Boże powiedz dlaczego. Od czasu wypadku matka weszła z Zayn'em w zmowę i nie spuszczają mnie na krok. Zayn pilnuje mnie każdego dnia i każdej nocy tylko wymienia się z moją mamą gdy idą z chłopakami do szkoły. Mama cała radosna bo wreszcie będzie miała zięcia z bajki. Jak to był jej ideał ? aha : uczciwy, pomocny i z grubym portfelem. Ale ja nie widziałam go takiego jak moja mama, ja widziałam go jako zakochanego do szaleństwa we mnie chłopaka za którego mogła bym oddać życie i być pewna że on także by swoje poświęcił dla mnie. Ale mama ma wyjaśnienie na swoje priorytety w końcu chce zapewnić mi godną przyszłość i być pewna że nic mi nie grozi. Kochana matka nie wiem czym sobie zasłużyłam na ludzi otaczających mnie. Ale niestety nie wszystkie kochające osoby są przy mnie. Największy ból zadał mi i TIiff Harry. Niestety gdy ja byłam bliska poronieniu ten zabawiał się ze swoją "mamuśką" Caroline Flack w swojej sypialni. Tiff gdy rano chciała porozmawiać z nim w spokoju i być może spróbować jakoś ich pogodzić, nakryła mojego brata z tą wywłoką podczas jak to nazwała pani FLAK ! (specjalnie przez k a nie ck ) " kolejnego płomiennego orgazmu ". Bezczelna suka potem jeszcze paradowała chwile po domu w koszuli mojego brata ale została wyrzucona przez moją mamę z domu. Tak tak kochani moja mama wreszcie się przekonała do Tiff ale niestety trochę późno, bo dziewczyna po opowiedzeniu całej prawdy o ich związku i tego co zobaczyła, szybko spakowała się i bez pożegnania wróciła do domu gdzie się okazało jej mama zaręczyła się z menago chłopców Paulem ( wiem wcześniej napisałam inne imię ale teraz wiem jak nazywa się ich manager ^^). I pod koniec lutego wybieramy się na ich ślub co zapewne zaboli Tiffany znów widzieć Harolda, być w jego otoczeniu, nie raz miałam złamane serce i wiem jak będzie się czuć moja przyjaciółka. Jednym słowem - Fatalnie. Ale ja będę tą osobą która będzie ją wspierać. A co najlepsze Paul zaprosił także ed'a sheeran'a, Harley'a i Jordan'a z Rizzle kicks i kilka innych znajomych nam brytyjskich gwiazd byśmy nie czuli się opuszczeni jako 7 zagubionych nastolatków. Tak Paul jest wspaniałomyślny i nie zapomniał o swoich małpkach jak to pieszczotliwie nazywał One Direction. Znów leżę samotnie w łóżku ponieważ Zayn z chłopakami poszli do szkoły a ja czekam na nauczycielkę która uczy mnie w domu. Pani Jenkins jest bardzo miła, to urocza 50 letnia bardzo niska i o niezbyt zgrabnej figurze kobieta która charakterem przypomina anioła. Ma piękny miękki głos i anielską cierpliwość, potrafi mi 40 razy wytłumaczyć zadanie bez żadnego zdenerwowania ale już po drugim tłumaczeniu zwykle wchodzi mi temat do głowy . I takim oto cudem przerobiłam szybciej materiał i w ciągu 2 tygodni znalazłam się prawie na końcu tematu z tego roku, jeśli dalej tak pójdzie to na koniec roku zacznę materiał z następnego roku lub co lepsza przeskoczę o jedną klasę, moje oceny to na razie monotonna ciągnąca się linia 4 i 5 z czego moja mama jest wręcz zadowolona. Sama się sobie dziwie choć prawdę mówiąc gdybym uważała na lekcjach efekty były takie same lecz co lekcja wolałam rozmawiać z Tiff niż się uczyć. Ludzie jak mi brakuje jej nawijania, jej denerwowania głupich gadek i wiecznie śmiesznych dowcipów, ciekawe co teraz robi, zapewne próbuje odciągnąć swoją uwagę od Harrego i randkuje z każdym chłopakiem w szkole....


~Oczami Tiffany~
Kolejny dzień w tej nudnej szkole, znów Pamela i inne tlenione będą mi dokuczać tekstami typu " Styles cie zostawił bo wreszcie dowiedział się z jakim paszczurem jest ". Mam już tego dość jak tak dalej pójdzie wezmę żyletkę i z tym skończę, nie mam na nic ochoty ani na nic siły ta cała atmosfera w szkole mnie przytłacza. Co lekcję siedzę z tyłu klasy i z niecierpliwością czekam na dzwonek a gdy zadzwoni to na następny a w końcu zadzwoni ostatni raz obwieszczając że można iść do domu gdzie znów zamknę się w pokoju i będę tylko ciałem bo myślami znów cieknę do tych wspaniałych chwil z Harrym za którym tak tęsknię że nie potrafię wytrzymać ale za każdym razem gdy chce wrócić do Londynu uwiesić mu się na szyi i zacałować na  śmierć ukazuje mi się obraz gdy to on i ta cała mamuśka leża nadzy w łóżku uprawiając seks, ten widok rozciął moje serce na pół i nie mam zamiaru by moje serce rozpadło się na więcej kawałków dlatego trochę tu pocierpię i wrócę do szarej rzeczywistości trochę poboli i przestanie jak to mówi babcia. Babcia zawsze na wszystko ma lekarstwo i usprawiedliwienie, nawet dla Harrego znalazła " wnusiu był pijany i pewnie ta kobieta go czymś omamiła wiesz przecież ile tych tabletek gwałtu produkują. On tego nie chciał , po prostu nie miał władzy nad ciałem a ona to wykorzystała ". Nawet moja babcia go broni! a wcale go nie zna, oczywiście ma gazety i internet i widziała nasze zdjęcia, zdjęcia gdzie byliśmy razem śmialiśmy się cieszyliśmy z błahego powodu było by tak dalej gdyby nie ona. Już mam plan jak się na niej zemścić...


~Oczami Niall'a~
Paul się żeni, ten to ma zapłon po 20 latach podkochiwaniu się w mamie Tiffany wreszcie, gdy droga była wolna wziął sprawę w swoje ręce i udało mu się ja chyba też powinienem, bo jak głupi od 2 tygodni chodzę na drugi koniec miasta by zobaczyć choć przez 5 minut pewną brunetkę która pracuje w MilkShake City, tak chłopacy mnie mają ochotę wręcz za to zabić bo zawsze muszę któregoś z nich poprosić o podwózkę bo jako jedyny nie mam prawa jazdy. Ale szczerze po co mi to jak mam 4 kierowców na żądanie. 
- Liam ?! - uśmiechnąłem się podchodząc do Daddy'ego 
- znów do MSC  ? - powiedział spoglądając na mnie 
- jeśli byś mógł - ucieszyłem się do Liam'a zawsze mogłem iść a on mi nie potrafił odmówić, nie potrafił moje oczy na to nie pozwalały. Chłopak wziął klucze i ruszył w kierunku samochodu. Zasiadł za kierownicą zapieliśmy pasy czego Liam zawsze wymaga przy jeździe z nim i ruszyliśmy. Podczas jazdy w głowie ciągle sobie powtarzałem - dzisiaj się uda . Podjechaliśmy pod Milk Shake City, z uśmiechem na twarzy wszedłem. Dziewczyna jak zwykle stała przy kasie, lecz dziś była wyraźnie smutna - to moja szansa - pomyślałem i podszedłem do kasy którą obsługiwała.
- Hej żarłoku - nazywała mnie żarłokiem bo potrafiłem kupić u niej z 10 shake'ów dziennie. 
- Hej śliczna
- To co zawsze? - powiedziała wymuszając na swojej twarzy uśmiech
- tak ale mam też specjalne zamówienie 
- jakie? 
- proszę mi to podać z twoim cudownym uśmiechem, który zawsze mnie wita gdy tu wchodzę 
- postaram się - powiedziała próbując się rozchmurzyć i zniknęła na chwilę by przygotować mi mój shake 1D którego jestem Autorem no dobra chłopcy też ale ja wymyśliłem prawie cały przepis
- będę czekał - powiedziałem odwracając się na chwile tyłem do lady i opierając się o nią łokciami, niestety nie ominęło mnie spotkanie fanek, podeszły do mnie 2 blondynki poprosiły mnie o autograf i zdjęcie jak zwykle nie odmówiłem. Gdy nastolatki się ulotniły z gigantycznymi bananami na twarzach wróciła moja bogini wciąż wymuszając uśmiech
- zamówienie gotowe - powiedziała z nadzieją że uśmiech na który się wysila wystarczy mi 
- coś się stało ?
- nie nic - próbowała mnie zbyć 
- widzę że coś jest nie tak. Też jestem człowiekiem i jeśli mogę pomóc choć rozmową to chętnie to zrobię. Nie lubię gdy taka śliczna dziewczyna jak ty się smuci . Głośno westchnęła
- za chwilę kończę poczekasz? - powiedziała szybko a w jej oczach było widać iskierki nadziei.
- jasne -uśmiechnąłem się do niej - będę czekał przy stoliku tylko powiem kumplowi żeby nie czekał - dziewczyna trochę się rozpromieniła i przeprosiła ponieważ musiała obsłużyć kolejnego klienta 
- Liam ! - prawie wykrzyknąłem podjarany całą tą sytuacją - możesz jechać dzisiaj mi się udało i nie wiem o której wrócę 
- boże dziękuje! wreszcie się wziąłeś za siebie
__________________________________________________________
mamy 49 
bardzo mi smutno ponieważ coraz mniej ludzi komentuje coś czuje że zapomnieliście o małej zasadzie która wciąż obowiązuje :(


Dodaje choć pod poprzednim rozdziałem było 14 komentarzy wiem że to głupie ale ja ciągle czekałam z nadzieją że będzie te 15 komentarzy 
proszę was to takie trudne? tyle ludzi odwiedza dziennie jest tu ponad 600 osób ale mało kto komentuje dla was to 2 minuty z dnia a dla mnie gigantyczna motywacją do dalszego pisania tego bloga


_________________________________________________________


UP ALL NIGHT POKRYŁO SIĘ ZŁOTEM W POLSCE !!!!
MAM NADZIEJĘ ŻE BĘDZIE TO MAŁĄ MOTYWACJĄ DLA CHŁOPAKÓW BY ODWIEDZIĆ NASZ KRAJ ! I KURDE!! JESTEM TAKA DUMNA ŻE POSIADAM TĘ PŁYTĘ 
(tylko kurde zaczyna mi się zacinać od tego maniakalnego słuchania jej) 


_________________________________________________________


Pamiętajcie że zasada ta sama 15 = NN 
_________________________________________________________


Ta animacja chodzi za mną dzień w dzień 



A tu dla tych którzy nie widzieli pijanego Malika i jego SEXY DANCE ^^


Kocham Was ;***



niedziela, 6 maja 2012

48 : "...narzeczony w tym wieku co też się w tych czasach dzieje..."

- Tiff wracajmy już bo lekcje skończyłyśmy jakieś pół godziny temu
- Dobrze - wstałyśmy, zebrałyśmy torby z zakupami i ruszy łyśmy wolnym spacerkiem do domu. Nie obyło się oczywiście bez zahaczenia o najlepszą lodziarnie w mieście ja oczywiście jak moje tradycja nakazuje kupiłam sobie smerfowo-miętowo-waniliowe a Tiff czekoladowo-bakaliowo-straciatella. Tak ja mam wytłumaczenie moich smaków ciąża a Tiff ma po prostu smaki al'a Niall Horan. Po 30 minutowym spacerze i zaczepieniu nas przez fanki chłopców dotarłyśmy pod dobrze znany nam budynek albowiem pod naszą ( jak to mówi kurski ) chawire ! Weszłyśmy do domu od razu przywitał nas Louis wydzierając się na cały dom że mnie tu nie powinno być
- TY po 1 czemu cie w szkole nie było a po 2 ! kurwa miałaś z Malikiem się zmyć na całe popołudnie a ty! - wskazał na Tiff - miałaś nam pomagać!- chłopak wykrzykując dane słowa żywo gestykulować dłońmi, z tiff ciągle bałyśmy się ze zaraz coś przewróci lub nie daj boże uderzy kogoś i tak jak się stało narobił hałasu
- Louis nie widziałeś ... - biedny Horan nie zdążył się schylić i oberwał z ręki w nos - Louis! idioto! mój nos!!!! - złapał się za nos a jego twarz stawała się powoli cała czerwona nie wiadomo czy z płaczu czy z gniewu ponieważ chwilę później drzwi zostały zamknięte tuż przed moim nosem z gigantycznym hukiem. - pajac - pomyślałam i zadzwoniłam do Zayn'a
- Skarbie wyrzucili mnie z domu i zamknęli mi drzwi przed nosem - powiedziałam do telefonu siadając na schodkach
- Nie martw się mnie też wyrzucili martwiłem się o ciebie - w jego głosie jak zwykle można było wyczuć troskę i jak tu takiego nie kochać przystojny troskliwy i w dodatku kocha mnie - zaraz podjadę pod dom bo już cie w centrum handlowym miałem szukać - uśmiechnęłam się tak wiem nie zobaczy tego ale nic na to nie poradzę że sam jego głos mnie o uśmiech przyprawia
- oj kocie marudzisz czekam na ciebie i kocham cię 
- ja ciebie też - rozłączył się, a ja wstałam i zapukałam do własnego domu jak jakiś obcy człowiek
- tak? - wyłonił się przeszczep mojego brata
- czy pan lordzie Styles mógłby chociaż wziąć moje torby z zakupami do domu bo nie chce mi się z nimi szlajać po mieście ponieważ są ciężkie - wyciągnęłam w kierunku brata torby ten zaś szybko je  wziął i zniknął trzaskając drzwiami - następny pacan - znów skomentowałam sytuację w myślach. Usłyszałam jak jakieś auto wjechało na podjazd i od razu z uśmiechem na ustach ruszyłam do danego pojazdu. Na dzień dobry przywitał mnie cudowny rząd białych zębów mojego chłopaka wyrażające uśmiech. Kolejny dowód na to że ideały istnieją no i masz tu głupia panno Hannah'o Lietana'o! *
- Cześć księżniczko - powiedział obejmując mnie w pasie i całując delikatnie w usta 
- Witaj książę - odwzajemniłam pocałunek. Gdy po chwili oderwaliśmy się od siebie chłopak jak na gentlemana przystało odtworzył mi drzwi z samochodu a następnie sam szybkim krokiem znalazł się przy drzwiach ze strony kierowcy. 
- Jaki kierunek panie kierowco ? 
- może małe zakupy? - zaśmiałam się na myśl o zakupach ponieważ niedawno właśnie z nich wróciłam 
- no nie wiem prze chwilą wróciłam ... - spojrzałam błagalnie na Mulata
- ale wiesz nie masz się w co przebrać a gdy wrócimy nie pozwolą nam opuścić gości - westchnęłam głośno by pokazać mu jak ten pomysł mi się nie podoba 
- niech ci będzie ale tylko 1 zestaw i nic więcej bo znając ciebie wykupił byś dla mnie całą galerię 
- a tam zmyślasz 
- nie zmyślam misiu tylko takie fakty - spojrzałam na niego, prowadził pewnie samochód ciągle się ze mną drażniąc. Jego lewa dłoń spoczywała na kierownicy a prawa zaś na mojej nodze. Ja zaś trzymałam dłoń na jego wpatrując się w niego. Po pewnym czasie byliśmy już w galerii handlowej. Nie kryliśmy już naszego związku a brzuszek z tygodnia na tydzień był coraz większy w końcu termin mam na początek maja więc cóż się dziwić. Jedynie zastanawiało mnie to czy lekarz w śnie miał rację, no byłam u lekarza ale nie chcieliśmy znać tego jaka jest płeć dziecka i czy to będzie jedno dziecko czy może bliźniaki chcieliśmy być zaskoczeni. A brzuch wydawał się bardzo duży jak na 6 miesiąc więc chyba jednak jedna niespodzianka nie wypali. Właśnie wjeżdżaliśmy ruchomym chodnikiem na parter galerii a tu dzień dobry mili państwo oto paparazzi musieli nas przywitać. Zakryłam twarz ręką jak zwykle i ruszyliśmy z Zayn'em przed siebie, ten jedynie objął mnie ramieniem szepcąc " będzie dobrze " bym poczuła się bezpieczniejsza. Ze strony fotografów płynęły setki pytań ale wszystkie kręciły się wokół mojej ciąży, naszego związku i czy nie przyszliśmy przypadkiem kupić obrączek. Tak tak moi drodzy zauważyli mój pierścionek zaręczynowy no niestety. Gdy weszliśmy do H&M złośliwi towarzysze nie mogli wejść za nami gdyż ochrona ich nie wpuściła . Wtedy podeszła do nas przemiła ekspedientka i zaoferowała pomoc. A więc po 20 minutach wybrzydzania na zmianę raz ja raz Zayn wybraliśmy dla mnie sukienkę i buty . Następnie przyszedł czas na pana Malik'a temu zaś poszło szybciej ponieważ to ja wybierałam ubrania a on zdał się na mnie i nie marudził tak jak ja. Tak gdy jest się w ciąży możesz marudzić ile chcesz a on się nawet nie zdenerwuje. A wiec moje narzeczonego ubrałam w bejsbolówkę, biały t-shirt, spodnie i buty . Gdy już wszystko kupiliśmy z nadzieją ze wreszcie mogę wrócić do domu wyszliśmy ze sklepu lecz okazało się że nie otrzymaliśmy jeszcze zezwolenia na powrót od wielkiego Lorda Harolda i musimy dalej się szwendać po okolicy w towarzystwie uporczywych paparazzi.Ty to nigdy mało ciągle by robili zdjęcia. Rozumie fanki od pewnego czasu sama stałam się fanką mojego chłopaka ale paparazzi chcą tylko na nas forsę zbić i to bardzo niekulturalnie i bezczelnie. 
- Przepraszam czy mogę zrobić sobie z wami zdjęcie - spytała niewysoka blondynka miała około 15 - 16 lat. Kurde prawie w moim wieku. 
- Oczywiście - rzuciłam do dziewczyny. Zayn i ja przytuliliśmy dziewczynę a jej koleżanka czy siostra zrobiła   fotkę 
- Dziękuje - powiedziała nieśmiało
- nie ma za co - powiedział Zayn uśmiechając się i obejmując mnie w pasie
- wybaczcie że zapytam ale strasznie mnie to ciekawi czy to prawda że robicie wszystko pod publikę i twoja ciąża jest udawane ? - spojrzałam na dziewczynę i powstrzymywałam śmiech wybaczcie ale kto takie głupoty wypisuje w brukowcach
- Nie to nie prawda - zaczął Zayn - Amber naprawdę jest w ciąży i naprawdę ją kocham - spojrzał na mnie ze szczerym uśmiechem na ustach, później na blondynkę puścił jej oczko a ona z uśmiechem na twarzy wróciła do swojej towarzyszki po czym oddaliły się "lekko" podekscytowane całą sytuacją. Dziewczyna zapewne zapamięta ten dzień do końca życia. Dźwięk SMS-a BOŻE DZIĘKUJĘ CI! 
- wielmożny Harold zaprasza nas na uczczenie naszych urodzin w naszym własnym domu - uśmiechnął się i ruszyliśmy do samochodu. W drodze do domu przystanęliśmy na poboczu drogi by móc się przebrać ja gdy już byłam gotowa poprawiłam makijaż i użyłam mojej ukochanej lokówki na baterie by podkręcić trochę włosy 
- Zayn 
- tak? 
- zapomniałam lakieru do włosów 
- w schowku - otworzyłam ten kochany schowek a tu normalnie drogeria, pianki, żele, lakiery i co tylko fabryka wyprodukowała. Złapałam pierwszy lepszy lakier do włosów i spoglądając w lusterko utrwaliłam moje loki. Nie no nie ma to jak mieć za narzeczonego Zayn'a Malik'a który w samochodzie ma drogerie. Gdy Zayn był także gotowy. Wsiadł za kierownice i ostrożnie wrócił na drogę po czym udaliśmy wprost do naszego domu. Tam ciemno jak w d**** u murzyna ( ta tekst mojej mamy). Spojrzałam na chłopaka i złapałam go za rękę a nasze palce splotły się 
- no to trzeba też odpowiedzieć niespodzianką na niespodziankę - uśmiechnęłam się znacząco do chłopaka. Otworzyliśmy drzwi, cisza nikogo nie było. - Dziwne - pomyślałam. Ruszyliśmy do ogrodu a tam wszyscy nasi znajomi który jak na komendę wykrzyknęli " Wszystkiego Najlepszego państwu Malik". Coraz bardziej  zaczynam się przyzwyczajać do tego nazwiska ale po ślubie i tak będę mieć swoje panieńskie nazwisko poprzedzone nazwiskiem Zayn'a. Oczywiście wszyscy nas wyściskali z całych sił. Poznałam także rodzinę Zayn'a. Na szczęście ogród był tak duży że pomieścił wszystkich i co najlepsze pogoda nam sprzyjała i wystarczyły nam grubsze swetry zamiast kurtek. Nie odbyło się także bez tortu i prezentów. Świetna zabawa świetne towarzystwo i muzyka.
- Na początek chcielibyśmy z Amber coś ogłosić - powiedział głośno Zayn
- Cała rodzina jak i przyjaciele zgromadzeni tu są zaproszeni na nasz ślub który odbędzie się 28 lutego. Wolelibyśmy aby dziecko przyszło na świat w rodzinie - uśmiechnął się i objął mnie ramieniem  wszyscy zaczęli klaskać było też słychać kilka gwizdów i założę się że był to któryś z chłopaków. Po krótkim komunikacie zaczęły się tańce.Na samym początku wyrwał mnie do tańca tata który nie wiadomo skąd się wziął z całego rodzeństwa ja najbardziej odczułam po sobie rozwód rodziców a dziś przyszedł na nasze urodziny jakby nigdy nic, po Tacie był mój ojczym chłopcy tata Zayn'a itd. w końcu udało mi się zatańczyć z Zayn'em i mimo próśb innych gości chłopak nie miał zamiaru mnie oddawać już w niczyje ramiona. Znów piosenka Joe Cocker'a - you are so beautiful 
- nasza piosenka - szepnęłam uradowana 
- tak kochanie - uśmiechnął się i czule mnie pocałował w tle można było usłyszeć zbiorowe "awww" ale nasz cudowny pocałunek przerwał nam jakiś dziwny huk. Wszyscy zaczęli się rozglądać aż do ogrodu nie wparowały Geneva Lane i Caroline Flack - dwie osoby których nienawidziłam nad życie. 
- No skarbie mój ty! wszystkiego najlepszego - powiedziała skąpo odziana Gen podchodząc chwiejnym krokiem do Zayn'a, na kilometr było widać ze jest pijana - skarbie jaki ty się zrobiłeś męski - powiedziała podchodząc coraz bliżej. Wszyscy bacznie przyglądali się zachowaniu kobiety a ta zachowywała się jakby nikogo wokół niej nie było 
- Gen co ty tu robisz - powiedział z obrzydzeniem
- ojj kotku przyszłam na twoje urodziny 
- nikt cię tu nie zapraszał - powiedział lekko zdenerwowany kryjąc mnie za swoim ciałem 
- ojj kotku nie gniewaj się za tamto - powiedziała łapiąc go za bluzkę lekko ją poprawiając . We mnie aż wrzało nie potrafiłam sobie wbić do głowy że ona robi to specjalnie po prostu chciałam podejść do niej i ją wyrzucić ją stąd nie zważając na gości
- Gen wyjdź stąd - powiedział próbując nad sobą zapanować 
- ojj Zayn 
- Gen wyjdź stąd ! - wybuchnął a dziewczyna stała uśmiechając się tępo 
- głucha jesteś?! - wydarłam się stając naprzeciw niej 
- ty się lepiej odsuń przybłędo - rzuciła do mnie popychając mnie na ziemie 
- Ty suko ! - uderzył by ją gdyby Tiffany nie złapała go za rękę a następnie sama się na nią nie rzuciła, szybkim ruchem odciągnęli ją Niall i Louis. Dziewczyna była tak wściekła że Niall nie poradził sobie z nią. Gemma zaś złapała ją za szmaty i wyprowadziła wraz z Eleanor z domu. Szukały jeszcze chwile Caroline ale po chwili stwierdziły że pewnie uciekła wcześniej by nie natykać sobie biedy. Zayn w czasie napadu złości Tiffany podszedł do mnie a ja wstając poczułam silne ukłucie w okolicach podbrzusza. Mama szubko zadzwoniła po pogotowie. Nie minęło 15 minut a karetka już stała pod naszym domem. Zapakowali mnie do środka pozwalając Zayn'owi jechać z nami i na sygnale ruszyliśmy do szpitala zostawiając gości. Mama i Harry pojechali za nami a reszta została z gośćmi by zająć ich czymś lub pokazać gdzie będą spać albo najzwyczajniej w świecie zawieść do hotelu. My zaś po dotarciu do szpitala pojechaliśmy ( czyt. ja i dzidziusie w brzuchu ) na jakieś badania. Po długich badaniach lekarz kazał zawieść mnie na salę gdzie czekał już na mnie Zayn
- Skarbie - powiedział natychmiastowo przytulać mnie i całując po czole policzkach i ustach - i co mówił ci coś lekarz? - w tym momencie wszedł lekarz - panie doktorze wszystko z nią dobrze? a z dzieckiem ? - zaczął zasypywać lekarza pytaniami 
- pan jest z rodziny? 
- jestem jej narzeczonym 
- narzeczony w tym wieku co też się w tych czasach dzieje - powiedział pod nosem Zayn to usłyszał i chrząknięciem przypomniał mu o swojej obecności - ahh no tak mam dla państwa może nie za ciekawą wiadomość i trochę skomplikowaną
- słuchamy 
- a więc była pani w ciąży bliźniaczej i niestety poroniła pani ale nie wiem jakim cudem jedno dziecko przeżyło - patrzeliśmy na niego jak w jakimś transie
- ale że w bliźniaczej? 
- tak mieliście zostać rodzicami dwóch chłopców ale niestety jednego utraciliście, ten drugi jest widocznie silniejszy i przeżył a więc nie może pani się teraz narażać na stres czy wysiłki fizyczne. powinna pani leżeć w łóżku i wypoczywać. Co prawda ma pani jeszcze 3 miesiące ale jakikolwiek stres lub przemęczenie może doprowadzić do zbyt wczesnego porodu. Co często się kończy chorobami lub nawet śmiercią dziecka - słuchaliśmy go przerażeni przynajmniej ja byłam przerażona. Wpatrywała się to w lekarza to w Zayn'a 
- Doktorze czy mogę ją wziąć do domu?
- jeśli będzie się pan nią opiekował to może ją pan wziąć 
- dziękuję - powiedział uradowany po czym wziął mnie ręce i ruszył do samochodu 
- ahh te dzieci - skomentował lekarz gdy wychodziliśmy...


________________________________________


Jeszcze raz przepraszam że tak długo nie dodawałam ale przez burzę nie było internetu! 


Dziękuje za wyrozumiałość i dlatego właśnie dodałam tak długi rozdział mam nadzieję że w choć 1/10 wynagrodziłam wam tym rozdziałem zaległości 


* A co do Hannah Lietana to skusił mnie do tego ten obrazek z którego zawsze się śmieje :






Rozdział chciałam zadedykować Zuzie i Kasi które ciągle mnie wspierają i rozbawiają na każdym kliknięciu myszki . Dziękuję 


Love ya Directioners ;***


Beigeee

sobota, 5 maja 2012

Imagin / historyjka z Facebooka

Nie wiem kto to napisał wysłała mi to kumpela. Czytając to płakałam jak głupia boże jaka ja jestem wrażliwa przez te opowiadania -.-
Ale luz gdy to przeczytacie zrozumiecie mnie dlaczego musiałam to wstawić
I jeśli czyta to osoba która jest autorem to kurde dzięki tobie się kurde rozkleiłam dziękuję że dzięki niektórym osobom ludzkie odruchy jeszcze we mnie działają


Twoi rodzice zginęli w wypadku dwa lata temu. Nie miałaś żadnego rodzeństwa. Od tego czasu opiekowała się tobą twoja ciocia ale nie chciałaś tego. W dniu 18 urodzin przeprowadziłaś się do Londynu. Twoim chłopakiem jest Zayn. Spotkałaś go kiedyś na mieście. Potknęłaś się i wylałaś na niego kawę. To był dzień ,który odmienił twoje życie na lepsze. Zaczynałaś zapominać o przeszłości i żyłaś teraźniejszością. Myślałas ,że już wszystko będzie dobrze. Że w końcu twoje życie wróci do normy... Ale niestety. Lekarze wykryli u ciebie nowotwór. Był zbyt zaawansowany. Nie mogli ci pomóc. Dali ci co najwyżej dwa miesiące życia. Po prostu byłaś skazana na śmierć. Kiedy przekazałaś to swojemu chłopakowi on nie potrafił uwierzyć. Nie pozwolił ci się poddawać. Założył fundację. Zaczął zbierać pieniądze na leczenie. Nie widział innej opcji. Bez ciebie nie potrafiłby żyć. Po miesiącu w stanie krytycznym trafiłaś do szpitala. Zayn codziennie mówił ,że z tego wyjdziesz. Przytakiwałaś mu ale wiedziałaś ,że to już koniec. Chłopcy mieli koncert ale on chciał go odwołać. Chciał być z tobą. Powiedziałaś mu ,że to tylko kilka ulic dalej i ostatecznie się zgodził. Oglądałaś emisję w telewizji. Na koniec chłopcy śpiewali 'Moments'... Tak właściwie śpiewał Zayn. Śpiewał dla ciebie. Śpiewał ze łzami w oczach. Po piosence powiedział:
- Przepraszam ale nie bęzie mnie na podpisywaniu płyt. Wybaczcie. Moja dziewczyna jest w szpitalu... Może prawdopodobnie już nie żyje... Jeśli jeszcze mnie widzisz... Kocham cię! To ty nadałaś temu wszystkiemu sens. Nie zostawiaj mnie,błagam...
Chłopak zszedł ze sceny. Jego przyjaciele płakali razem z nim. Kiedy dojechał do szpitala ,wbiegł do twojej sali. Niesetety nie zdążył. Zaczął płakać jeszcze bardziej. Usiadł na twoje łóżko. Wtulił się w nie. Pachniało jeszcze tobą.
- Dlaczego?! Dlaczego mi ją odebrałeś?! Ona nic nie zrobiła! Kochałem ją! - zaczął krzyczeć. Po chwili zobaczył list zaadresowany do niego. Otworzył go i zaczął czytać.

' Kocham cię Zayn. Jeśli to czytasz to znaczy ,że już mnie nie ma obok ciebie. Byłeś najwspanialszą osobą ,którą kiedykolwiek poznałam. To ty przywróciłeś sens mojemu życiu. Los widocznie chciał inaczej... Może to inna dziewczyna jest ci pisana. Wiem ,że będzie najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Nie rób nic złego. Nie zabijaj się. Błagam cię. Nie chcę byś pozbawiał się życia z mojego powodu... Żyj... Żyj pełną życia. Zawszę cię kochałam i zawsze cię będę kochać.
<T.I> xxx '

Chociaż chłopak chciał się zabić ,nie zrobił tego. Zrobił to o co prosiłaś. Nigdy cię nie zapomniał. Zawsze ,przez całe swoje życie cię kochał.Bring One Direction to Poland

_____________________________________________________

Wybaczcie ze tak długo nie pisałam ale przez burze nie miałam internetu
Rozdział będzie jutro albo w nocy ok 1 /2 albo rano zamierzam wam moją nieobecność wynagrodzić gigantycznym rozdziałem z jakąś akcją

Pozdrawiam i nie musicie tego komentować jeśli nie chcecie ale liczę na wasze opinie o tym i mam nadzieję że poznam autorkę tego imaginu bo naprawdę rzadko płacze