piątek, 18 maja 2012

55 ( cz. 1 ) : " ...Ja tu przychodzę żeby cię błagać o wybaczenie a otrzymuje kopniaki... "

Te 5 dni zleciało bardzo szybko, w domach Holmes i Styles była bardzo miła i luźna atmosfera lecz gdy nadszedł 28 luty wszyscy byli zabiegani coś poprawiali lecz o godzinie 9:56 było cicho niczym makiem zasiał wszyscy mieszkańcy byli już w kościele z pozostałymi gośćmi. O godzinie 10 w drzwiach kościoła stanęła pani Holmes z gigantycznym uśmiechem na twarzy a w tle było słychać organy kościelne cicho przygrywając "marsz mendelsona" , przed panną młodą szły Pheobe i Daisy prześlicznie się uśmiechając i sypiąc płatki róż na ziemie. Po krótkim czasie gdy pani Kimberly doszła do ołtarza zaczęła się msza. Siedziałam trzymając Zayn'a za rękę i całą uroczystość uśmiechając się. 
- Kocham cię - szepnął do mnie gdy para składała sobie przysięgę 
- ja ciebie też - cmoknęłam Zayn'a w usta dość szybko by mama która była świadkiem lub mamy któregoś z chłopców które były druhnami nie zauważyły. Gdy cała ceremonia się zakończyła a para małżonków wyszła z kościoła zostali oni obsypani ryżem a następnie dalsza część przyjęcia przeniosła się do domu Tiffany. Ja z Zayn'em i Tiffany dotarliśmy pierwsi do domu więc musieliśmy sprawdzić czy katering który był naszykowany nie uległ zniszczeniu przez niewiadome siły. Wszystko było na miejscu, kelnerzy czekali na gości a my siedzieliśmy na razie w pokoju Tiffany a dokładniej ja i Zayn bo Tiffany gdzieś zniknęła.
~Oczami Tiffany~
Wróciliśmy do domu, byliśmy pierwsi więc mogliśmy sobie pozwolić na małą przerwę i kilka minut leniuchowania. Pobiegłam szybko do łazienki, załatwiłam to co miałam załatwić i ruszyłam do pokoju, w połowie drogi ktoś mnie złapał i zaciągnął do sypialnie gościnnej - Kurwa ludzie ratunku gwałciciel porywają mnie w dzień ślubu własnej matki! - wydzierałam się w myślach ponieważ oprawca zakrył mi usta. W pokoju było ciemno jak w d*** u murzyna. Nie myślałam długo tylko szarpałam się i chyba kopnęłam oprawcę w krocze, usłyszałam pisk który był mi dość znany wymacałam na ścianie przełącznik i włączyłam światło a moim oczom ukazał się przezabawny ( jak dla mnie widok ) a dokładniej Hazza który trzymając się za krocze zwijał się na podłodze 
- Harry - starałam się nie śmiać - ja przepraszam nie chciałam - kucnęłam przy chłopaku starając się go jakoś przeprosić 
- Ja tu przychodzę żeby cię błagać o wybaczenie a otrzymuje kopniaki w moją hazzacondę - niemał wypiszczał te słowa próbując rozbawić mnie
- Harry przepraszam - uśmiechnęłam się do niego starając się jakoś wynagrodzić mu ból tymi przeprosinami
- może usiądziemy ? - chłopak wstał z ziemi i usiadł na łóżku, był cały czerwony i wciąż trzymał się za krocze 
- dobrze - usiadłam obok niego, dopiero teraz dotarło do mnie co zrobiłam, lokaty przez 2 tygodnie starał się mnie przeprosić wynagrodzić mi krzywdę którą wyrządził a ja nie dość że go olewałam i odrzucałam przeprosiny to jeszcze teraz znokautowałam go z kolanka 
- Tiffany ja przepraszam ja nie chciałem wtedy na tych urodzinach cię zdradzić naprawdę - eraz to ja powinnam postawić krok, chciałam poczekać do końca jego przemówienia ale nie wytrzymałam i przerwałam mu w połowie zdania całując go delikatnie w usta ...


~Oczami Beaty~
- Chłopaki gdzie są Tiff, Amber i Zayn ? - zapytałam chłopców wchodząc do domu 
- Ja się dołączam do pytania i dodaję gdzie Hazza? - powiedział Liam
- Zamber pewnie gdzieś się migdali a Hazza i Tiff ... hmm... pewnie zniknęli by się gdzieś pogodzić - powiedział Louis szczerząc się 
- gratuluje detektywie zaśmiał się Niall - kurde mogli by już wszyscy przyjechać głodny jestem - wciąż narzekał farbowany 
- ojjj Niall chodź idziemy się przejść po ogrodzie - chłopak przytaknął i ruszyliśmy do ogrodu gdzie stały bardzo długie stoły zastawione elegancko. Udaliśmy sie do dalszej części ogrodu gdzie nie było już stołów a był hamak na którym usiadłam a tuż obok mnie Niall 
- Dziękuje - powiedziałam po dłuższej chwili 
- Nie ma za co - uśmiechnął się promiennie badając każdy milimetr mojej twarzy 
- ale jest za co Niall, pomogłeś mi wspierasz mnie i w dodatku zaprosiłeś mnie na ślub swojego managera - przytuliłam go
- to czysta przyjemność - zaśmiałam się 
- Niall
- no co ?
-pstro - uśmiechnęłam się i ruszyłam do gości których przybywało, na samym końcu przyjechała para młoda i przyjmowali życzenia oraz prezenty. Oczywiście na pierwszym miejscu byli chłopcy, potem mi i dziewczynom udało się wbić a potem to już reszta Family...
__________________________________________________________________________


No i mamy 1 część 55 rozdziału 
Podoba się wam taki obrót akcji ?
Mam nadzieję że tak 


__________________________________________________________________________


Ta sama zasada 15 kom = NN


__________________________________________________________________________


Rozdział Dedykuję pani Horan ( Kasi ) i pani Styles ( Ani pomimo tego iż chciała by być panią Horan  ) 


Kocham was ;***

czwartek, 17 maja 2012

54 : " ... Zayn nie rób z siebie baby proszę ... "

~Oczami Lou~
Niall przekonał mnie żebym powiedział wraz z Eleanor że jesteśmy razem naturalnie i bez nerwów w końcu jesteśmy przyjaciółmi. Usłyszałem jak drzwi z domu się otwierają a w ich progu stoi Amber i Eleanor. Szybko wstałem i biorąc Eleanor na ręce pognałem z nią na górę
- Przepraszam przepraszam przepraszam - powiedziałem wchodząc z nią do pokoju
- za co ? - dziewczyna patrzała na mnie jakbym właśnie zgodził się na kastrację
- za to że tak bardzo nie chciałem powiedzieć o nas chłopakom
- Lou rozumiem cię jest dla ciebie za wcześnie
- Els ale ja... - nie zdążyłem dokończyć bo z drzwi było słychać głośne  " LOU I ELEANOR SĄ RAZEM!" w wykonaniu Zayn'a
- Louis dupcio ty moja! - wskoczył na łóżko i zaczął mnie przytulać a następnie zaczął tulić Eleanor -Els pani dupcia ! - Wszyscy zaczęli się zbierać i wskakiwać na łóżko prócz Niall'a i Amber którzy stali w drzwiach i nagrywali tych skaczących po nas 2 wariatów. 
- Ej ludzie proszę o spokój ! - zaczął krzyczeć Niall, wszyscy się uspokoili i patrzeli na niego - ja także chciałbym coś obwieścić
- Tylko nie gadaj że jesteś w ciąży - wygłupiał się Daddy
- Nie przygłupie ! Poznałem dziewczynę ! Liam tak o tę dziewczynę chodzi i zabieram ją na ślub Paula - wszyscy prócz Louis'a mieli kopary opuszczone poniżej pasa i wlepiali we mnie gały - no co?!
- ty i dziewczyna? - Zayn niedowierzał
- tak ja i dziewczyna i weź skończ bo ci w łeb przywale i ci oklapną
- tylko nie włosy - zaczął się poprawiać
- Zayn nie rób z siebie baby proszę - odezwała się Amber na co wszyscy odpowiedzieli śmiechem a pach Malik fochem, nie obyło si.ę oczywiście bez przepraszania przytulania i całowania 
- Dobra chłopcy co to za dziewczyna Niall - zaczął Zayn odrywając wzrok od Amber
- Poznacie ją jutro jedzie z nami w końcu w jednym aucie się nie zmieścimy a tak będzie luz więc sami wiecie 
- Niall jedzie z nami - krzyknęła Amber po czym dodała - i nikt się z ciężarną nie kłóci
- no Amber - strzeliłem udawanym fochem 
~Oczami Beaty~
Ostatnie poprawki wszystko mam, uśmiechnęłam się do siebie w duchu i złapałam walizkę w której miałam ubrania na ślub jak i te po nim na chociażby spacer po Holmes Chapel.
- Słońce już przyjechali - zawołała pani Rose, muszę przyznać że pomimo swojego wieku kobieta ma donośny głos 
- już schodzę - krzyknęłam łapiąc walizkę i torbę po czym zbiegłam szybko po schodach na dół.  Przytuliłam i pożegnałam starszą kobietę i podeszłam do Niall'a który stał przy aucie i czekał z rękami zaplecionymi na klatce piersiowej. 
- Hej - jego twarz rozpromieniła na mój widok, moja zaś przybrała barwę dojrzałego buraka
- Hej - uśmiechnęłam się cmoknęłam go w policzek a on pokazał mi swoje ząbki na których był widoczny aparat na żeby. Złapał moją walizkę i ruszył z nią do bagażnika - Niall ja mogłam sama
- ty nie możesz dźwigać
- Niall to dopiero 1 miesiąc 
- ale i tak nie możesz - mimowolnie się uśmiechnęłam - wsiadaj do auta - powiedział po czym zatrzasnął bagażnik i poprowadził mnie do wejścia i otworzył przede mną drzwi jakoś nie miałam śmiałości wejść sama
- Poznaj to jest Anne Cox mama Amber, która siedzi przed nami a obok niej siedzi nie kto inny jak jej narzeczony 
- miło poznać - uścisnęłam dłonie w/w w sposób na jaki pozwalała mi przestrzeń samochodu - Jestem Beata 
- jesteś z Wielkiej Brytanii ? - spytała Amber 
- nie z polski ... - auto ruszyło i całą kilku godzinną podróż spędziliśmy na poznawaniu siebie nawzajem, poznałam historię Amber i Zayn'a później Anne ( bo tak kazała na siebie mówić ) opowiedziała trochę opowiedziała o reszcie rodziny, dowiedziałam się także trochę o ślubie na który jadę...
~Oczami Tiffany~
 Dzień w dzień to samo plastiki, ucieczka ze szkoły co jakiś czas czekał pod nią Hazza i przesiadywanie w domu na strychu, teraz tylko tam miałam spokój od cywilizacji i problemów. Dziś przyjeżdżają moi wariaci i wszystkie wariatki. Cieszę się jak 5 letnie dziecko które dostało cukierka, wreszcie przyjaciele ktoś do kogo mam się odezwać co prawda był David i moja Mama ale to nie wystarczało a Mama częściej siedziała z Paulem albo przymierzała swój biały kostium. Słyszałam jakiś ruch na ulicy jakieś piski - tak przyjechali pomyślałam - szybko ruszyłam tyłek ze strychu i pobiegłam na dół. Moim oczom ukazały się dwa samochody obtoczone fankami nie zabrakło również szkolnych plastików
- Ludzie kurwa dajcie im zaczerpnąć powietrza - krzyknęłam co spowodowało że oczy fanek itp. były zwrócone ku mnie - no co się gapicie przyjechali odpocząć a tu nawet powietrze im kradną - wkurwiłam się lecz z tłumu fanek było słychać dobrze znajomy mi głos 
- TIFFANY! - krzyknęła Amber, ja odruchem ruszyłem w jej kierunku i ściskałam na tyle mocno na ile mogłam nie czyniąc krzywdy dziecku - boże jak ja się stęskniłam - przekrzykiwałyśmy jedna drugą niezrozumiałymi słowami tuląc się niemiłosiernie mocno 
- może nas też przywitasz ? - usłyszałam głos Lou 
- ojjj chodźcie tu - zaczęłam wszystkich tulić lecz gdy natrafiłam na nieznajoma mi osobę byłam trochę zmieszana 
- To jest Beata - przedstawił mi Niall 
- Jestem Tiffany miło mi - podałam dziewczynie rękę i całą paczka weszliśmy do domu...

~Oczami Amber~
- Tiff ? -zagaiłam do przyjaciółki
- tak ?
- no wiesz czy możemy ja i Zayn ... 
- taaa idźcie ja się jutro tobą nacieszę - puściła mi oczko a ja złapałam Mulata za rękę i wyszłam z domu przyjaciółki. Skierowaliśmy się w stronę jeziorka, następnie miałam plan by iść do domu i pogadać z Hazzą ale teraz Zayn potrzebuje mojej uwagi. 
- Skarbie gdzie idziemy? - zapytał rozglądając się
- zaraz zobaczysz - powiedziałam uśmiechając się do niego. po około 5 minutach znaleźliśmy się nad przepięknym jeziorem, całe dzieciństwo tu przeżyłam. Obraz rozmazał mi się na myśl o tym co tu przeżyłam, pierwszy raz spotkałam tu Tiffany, pierwszy piknik, namioty, ucieczka z domu która zakończyła się w tym miejscu, pierwsza miłość, pocałunek, rozstanie
- Jak tu pięknie - zachwycał się Zayn tak wiem, usiadłam na trawie i wciągnęłam głęboko powietrze. Zayn usiadł obok mnie i nie napawał się tym miejscem tak jak ja, ciągle patrzył na mnie i się uśmiechał 
- no nie patrz tak - zaśmiałam się
- ale jesteś taka idealna że inaczej się nie da - moja twarz przybrała kolor dojrzałego buraka
- weźcie przestańcie - usłyszałam znajomy mi głos a z pobliskiego drzewa zeskoczył Harry
- Harry co ty tu robisz? 
-a jak myślisz ? Użalam się nad sobą - usiadł obok mnie a ja odruchowo go przytuliłam. Gdy się ode mnie odsunął zauważyłam że płakał miał czerwone oczy tak samo nos 
- Harry co się stało
- no bo kurwa popełniłem błąd staram się jak nigdy a Tiff mi nie wierzy już nie wiem co robić. Kurwa kocham ją i nie wiem już co robić - zasmucił się 
- Harry już spokojnie pogadam z nią 
-naprawdę w jego oczach było widać nadzieję 
- tak porozmawiam ale doprowadź się do stanu użytku - brat zerwał się na równe nogi i pobiegł założę się że do domu
- no to jak wracamy? - spojrzał na mnie wyraźnie zawiedziony Zayn
- Chyba sobie żartujesz ! powiedziałam porozmawiam ale nie że teraz - uśmiechnęłam się i położyłam na co Zayn nachylił się nade mną i musnął moje usta, uśmiechnęłam się a już po chwili jego język rozchylał moje wargi by móc wraz z moim namiętny taniec...


____________________________________________________________________


Podoba się ? 
Trochę męczę was ostatnio Niall'em i Lou ale same tego chciałyście ;P Jakby nie patrzeć narzekałyście że mało o Niall'u więc postanowiłam też trochę o reszcie chłopców dodać 


Nie jesteście źli ? 
____________________________________________________________________


Na razie nie widziałam żadnych propozycji co do " z życia Directionerki " dalej czekam wiecie ja mam czas ;) 
____________________________________________________________________


TA SAMA ZASADA 15 KOM = NN ;***

środa, 16 maja 2012

53 : "...Eleanor Jane Calder ty nie umiesz kłamać..."


- A może ta ? - pokazywałam Els chyba 20 sukienkę z rzędu. Dziewczyna siedziała już porządnie znudzona a ja przebierałam w dziale dla ciężarnych. Taaaak żebyście widzieli te miny tych kobiet gdy 17 latka weszła z brzuchem do sklepu to było bezcenne, każda zdziwiona a zarazem oburzona jedynie ekspedientka była tak miła że na początku pokazała nam gdzie możemy znaleźć najciekawsze propozycje następnie stwierdziłyśmy że dalej same damy radę i tak oto tym sposobem siedzimy tu 2 godzinę a ja ciągle się przebieram co daje mi niesamowitą radość. Po długich zmaganiach w końcu zdecydowałam się na cudowną czarną sukienkę . Gdybym wcześniej ją widziała nie było by tyle zachodu z szukaniem ale dobra mniejsza z tym została jeszcze sprawa butów, długo chodziłam za odpowiednimi i ostatecznie z powodu ciąży zrezygnowałam ze szpilek na rzecz przepięknych koturn. Eleanor radziła żebym wzięła niższe buty ale te nie są takie wysokie pod stopą. Gdy już wychodziłyśmy  z galerii handlowej zauważyłam na twarzy przyjaciółki smutek
- Els coś się stało ? - zwróciłam się do przyjaciółki. Ciągle szła smutna i myślami nie obecna
- nie nic - starała się zaprzeczyć ale Els to Els niestety ale nie umie kłamać 
- Eleanor Jane Calder ty nie umiesz kłamać i widać na pierwszy rzut oka że coś jest nie tak - powiedziałam do przyjaciółki złapałam ją za rękę i pociągnęłam do najbliższej ławki - no mów - pośpieszyłam przyjaciółkę ponieważ ona nie śpieszyła się do wyjaśnienia jej stanu
- No wiesz Amber że jestem  z Lou i tylko ty o tym wiesz. Jedziecie jutro do Holmes Chapel a ja zostanę tu bo z Lou kryjemy ten związek. To mnie wykańcza ja chce się już normalnie z nim spotykać bez tego całego chowania się, chce normalnie chodzić z nim po ulicach za rękę bez tej całej konspiracji lub po prostu usiąść w salonie na kolanach Lou w towarzystwie przyjaciół  Kocham go jak nikogo innego na tym świecie - przytuliłam ją a ona zaczęła szlochać w mój rękaw i szczerze nie przejmowałam się
- Eleanor jest jeden sposób by to naprawić musisz mu po prostu powiedzieć co ci na sercu leży powiedzieć że nie chcesz się już chować i że masz dość
- Amber ale już nie raz mówiłam to nie działa 
- zobaczysz ja już z nim porozmawiam - powiedziałam stanowczo uśmiechając się do przyjaciółki a w głowie układałam sobie plan działania...


~Oczami Lou~
Muszę im się przyznać, Eleanor ciągle mnie prosi żebyśmy się ujawnili jeśli dłużej to pociągnę zniszczę to na czym najbardziej mi zależy stracę ukochaną mi osobę. Chodziłem w tę i we wte po swoim pokoju próbując wszystko sobie ułożyć i wreszcie być może podjąć jakąś mądrą decyzję. -W końcu kocham ją i nawet jeśli chłopakom się to nie spodoba to niczego nie zmieni- uśmiechnąłem się w duchu i ruszyłem do kuchni zjeść coś bo czas niemiłosiernie ciągnął mi się bez Els. Wziąłem marchewkę i usiadłem przed telewizorem puściłem Disney Chanel - Fineasz i Ferb wiedzą kiedy najlepsze puścić - ucieszyłem się w duchu i z zainteresowaniem oglądałem bajkę ....

~Oczami Beaty~
Ten dzień był jednym z najlepszych znalazłam wreszcie kogoś kto mnie rozumie i komu mogę się wygadać a przy okazji nie zostanę zbesztana za swoją historię. Tak ludzie którym dotychczas odważyłam się zwierzyć zawsze mnie wyśmiewali jedynie Pani Rosemary mnie rozumiała. Miło starsza kobieta zastępowała mi tu matkę która przez całe moje życie wolała zajmować się pielęgnacją swoich paznokci bądź włosów niż własną córką, ojciec? Szkoda słów zapracowany pan biznesmen który płacił chłopakowi z moich marzeń za bycie ze mną. Nie rozumie byłam taka brzydka czy co że sam bez powodu nie mógł ze mną być. Jak sądzę żądza pieniędzy nim zawładnęła a ja stałam się ich ofiarą. Ofiarą pieniędzy i niekochającej mnie rodziny. Teraz gdy jestem sama czuje się szczęśliwa a po poznaniu Niall'a wreszcie czuję się potrzebna na świecie. Nareszcie moje myśli samobójcze odchodzą gdzieś w zapomnienie i nadchodzą szczęśliwsze wizje jak na przykład ja i moje przyszłe dziecko na placu zabaw. Wcześniejsze wizję były zawsze związane z moją Destiny. Zapewne chcielibyście dowiedzieć się kto to Destiny to moja przyjaciółka która pomagała mi ulżyć a dokładniej żyletka firmy "BIC" którą zakupiłam w Tesco. Nazwałam ją Destiny bo sądziłam iż śmierć to moje przeznaczenie, teraz już tak nie uważam teraz za moje przeznaczenie uważam wychowanie tej małej istotki pod moim sercem i zapewnienie jej miłości jakiej ja w życiu nie zaznałam. Nie chcę by moje dziecko przeżywało takie samo załamanie nerwowe jak ja i żyło z poczuciem odepchnięcia i bycia niepotrzebnym, odetnę je od tej toksycznej rodziny w której się wychowałam i może gdy się postaram znajdę jej kogoś kto będzie dla niej autorytetem, kto będzie kochającym ojcem i pokocha także mnie, tak naprawdę mnie pokocha bez oszustw i wywyższania dóbr materialnych nade mnie i moją córkę. Właśnie wróciłam ze spaceru i zakupów z Niall'em zaprosił mnie nawet na wesele swojego manager'a ahhhh boże dziękuję ci za takiego przyjaciela jeśli mogę tak go nazwać, a jeśli on mnie tylko zaprosił bo nie miał  kim iść i było mu mnie żal?
- Dzień dobry wróciłam - powiedziałam wchodząc do dużego holu 
- Witaj jak miło że wróciłaś czy pomogła byś mi dziś przy obiedzie? - zwróciła się do mnie starsza kobieta miło uśmiechając się, ja odłożyłam szybko nowo zakupioną sukienkę i buty, które pomimo sprzeciwów i fochów zakupił mi Niall, na szczęście udało mi się zakupić za własne pieniądze ( potajemnie ) kopertówkę. I pobiegłam do kuchni by pomóc jej przy obiedzie. Właśnie robiła ciasto na placki takie prawdziwe polskie. Pani Rosemary była z pochodzenia polką lecz z winy II wojny światowej przeniosła się do Wielkiej Brytanii i już tu pozostała. Z jej opowiadań mogłam napisać milion książek które zapewne stały by się w rekordowym czasie bestsellerami, kobieta potrafiła ciekawie opisywać każdą sytuację z wielkim zaangażowaniem dzięki czemu słuchacz zawsze chciał słuchać dalej. Była podobna do mnie miała takie same nawyki tak samo zamknięta w sobie jak ja i też niemiła historia. Niestety narzeczony pani Rosemary został złapany przez wojska niemieckie i został rozstrzelany bez powodu ponieważ ktoś wziął go za przemytnika a pani Rose ( nazywałam ją tak zdrobniale ), nie potrafiła już dłużej patrzeć na kraj w którym straciła swoją miłość i musiała zacząć wszystko od nowa tak ja jak i przyjechała tu do Wielkiej Brytanii gdy zaczęła od zera. A dom w którym mieszka otrzymała w spadku po kobiecie której pomagała. Historia bardzo zbliżona do mojej i taka wspaniała. Po raz setny opowiadała mi podczas gotowania o Panu Ludwiku którego kochała nad życie z pasją opisywała go, a ja jak za każdym razem nie umiałam oprzeć się słuchaniu. Z jej opisów pan Ludwik był ideałem z każdej strony, romantyczny, przystojny jak i kulturalny dobrze wychowany i odpowiedzialny za swoje czyny przekładał miłość nad dobra materialne zupełna przeciwność Dawida. 
- Już dosyć tych opowiadań skarbie opowiedz mi teraz kim był ten przystojny blondyn który cię odprowadził - mówiła stawiając talerz z plackami na nakrytym stole. 
- Anioł inaczej nie można go nazwać - uśmiechnęłam się mimowolnie - znikąd się zerwał, z chęcią pomocy, podzieliłam się z nim moją historią a on mnie wysłuchał i wciąż chciał pomóc, on także opowiedział o sobie swoich problemach i w dodatku zaprosił mnie na ślub swojego managera 
- no z opisów tak jak mówisz anioł, może w końcu skarbie znalazłaś swojego anioła stróża? 
-może...

~Oczami Niall'a~
Zaufała mi, opowiedziała swoją historię i nawet zdradziła kilka słabych punktów jak na przykład to że uwielbia słuchać Bruna Mars'a, lub że od zawsze marzyła o psie. Takie drobnostki. Lecz nie potrafię sobie wbić do głowy jak można być tak głupim żeby kupić jej chłopaka, a ten cały Dawid wcale mądrzejszy nie był jebany materialista i ślepiec, nie widział jaka była piękna bo pieniądze jej ojca zaślepiły go. Całą drogę do domu myślałem jak powiedzieć chłopakom o zaproszeniu niebieskookiej na ślub i o jej problemach w których chciałbym jej pomóc
- Niall ?! - moje rozmyślania przerwał Louis, nawet nie zauważyłem kiedy znalazłem się w domu a tym bardziej w salonie obok Louis'a - stary ! żyjesz?! 
- tak tak żyje nie drzyj się tak - skarciłem przyjaciela lecz ten pozostał niewzruszony
- drę się bo przez 5 minut spokojnego mówienia do ciebie nic nie daję - oburzył się 
- dobra w czym problem ? - spojrzałem na niego w głowie układając sobie jakiś plan
- No bo chcę coś wam wszystkim powiedzieć ale nie wiem jak się za to zabrać 
- no wiesz u nas zawsze sprawdzała się metoda " WAL PROSTO Z MOSTU " 
- no wiem ale to delikatna sprawa 
- no to o co chodzi ?
- no bo wiesz....
~Oczami Louis'a~
- no bo wiesz od 2 tygodni jestem z Eleanor ciągle się kryjemy a Els ciągle naciska żebyśmy wam o tym powiedzieli bo ona się męczy tą całą konspiracją a nie chcę jej stracić i nie wiem jak wam o tym powiedzieć żebyście nie byli obrażeni na nas ... przyjaciel zaczął opowiadać o ty jak to się wszystko stało że są teraz razem a ja go uważnie słuchałem gdy skończył ja wyjawiłem mu plan w jaki ma o tym powiedzieć a także podzieliłem się tym że Beata jedzie z nami na ślub Paula. Tak samo jak ja Lou on pomógł mi i po 2 godzinnej rozmowie wreszcie czuliśmy ulgę na sercu że wygadaliśmy się o naszych miłościach. Nigdy nie byłem z Lou blisko zawsze był Larry a ja i chłopcy byliśmy ich przyjaciółmi lecz oni byli siebie bliżsi. Nie czepiam się ani nic ale po prostu cieszę się że marchewkowy otworzył się na kogoś więcej niż Harry...


____________________________________________________________________


Otóż przedstawiam wam nową postać którą wcześniej ( za co przepraszam ) wam nie przedstawiłam 


 Beata Wadecka (07.01.1993r.) - polka która w życiu łatwo nie miała, zapracowani i zapatrzeni w siebie rodzice fałszywy narzeczony i ciąża która przypomina jej o dawnym życiu.


















____________________________________________________________________


Co sądzicie o nowej postaci? 
Mamy 53 wiem dość długo nie pisałam ale niestety mam po tej burzy problemy z internetem często zrywa się połączenie i gdy dodaje rozdział on się nie zapisuje i tracę ciężką pracę . Niektóre z was pytają o " z życia Directionerki" a więc jeśli tylko znajdziecie temat któremu podołam chętnie zrobię taki wpis. Czekam na propozycje ;)


___________________________________________________________________


Kochane kolejna z nas odeszła tym razem POLKA! 
Natalia miała 14 lat i tak jak Demiza nie wytrzymała hejtów ze strony antyfanów 1D. Pochodziła z Krakowa była taka młoda i oddała życie za 1D. Panie miej ją pod swoją opieką i niech nasz aniołek ma u ciebie lepiej niż miała tutaj ....


Strasznie się boję że to może być początek burzy samobójstw ponieważ gdy umarła Demiza zrobiło się głośno i zapewne Natalia stwierdziła że to będzie także dla niej dobre rozwiązanie. Płakać mi się chcę gdy słyszę o takich planach a co dopiero kiedy ktoś to robi! Błagam was niech każda która jest hejtowana obieca mi że nie popełni samobójstwa tylko o to was proszę ...


__________________________________________________________________


Chciała bym zadedykować ten rozdział Kasi i Ani, które pomagają spełniać moje marzenie ;****
__________________________________________________________________
ZASADA TA SAMA ! 
15 KOM = NN ;) 


Kocham was ;***